praca napisana w studium podyplomowym
Jest to jeden z najbardziej popularnych kredytów. Czasami występuje pod angielską nazwą overdraft (czyt.: ołwerdraft), czyli dosłownie „przekraczanie konta bankowego”[1]. Opis działania tego kredytu (odnawialny, w rachunku bieżącym) przestawiony został w punkcie poprzednim. W procesie oceny wniosków o przyznanie tego rodzaju kredytu, banki stosują jedną z dwóch podstawowych metod analizy:
- pełną analizę ekonomiczno – finansową przedsiębiorstwa (podejście standardowe, oparte przede wszystkim na analizie sprawozdań finansowych),
- uproszczoną analizę kredytową, opierającą się na średniej wielkości wpływów na rachunek bieżący firmy z ostatnich 3 lub 6 miesięcy.
W pierwszym przypadku niezbędne jest dostarczenie bankowi szeregu dokumentów niezbędnych do dokonania analizy. Kserokopie dokumentów powinny zostać dostarczone wraz z oryginałami do wglądu. Będą to m.in.:
- dokumenty założycielskie firmy: REGON, NIP, aktualne zaświadczenie o wpisie do ewidencji gospodarczej, umowa spółki w przypadku spółek osobowych oraz statut spółki w przypadku spółek z o.o.,
- bilans i rachunek zysków i strat za ostatnie dwa lata obrachunkowe (w tym za ostatni miesiąc obrachunkowy bieżącego roku),
- deklaracje podatkowe firmy za analogiczne okresy, a w przypadku działalności gospodarczej osoby fizycznej lub spółek osobowych – deklaracje podatkowe właściciela (wspólników),
- wniosek kredytowy (formularz bankowy),
- jeżeli występuj ą – kopie zawartych umów leasingowych,
- aktualne[3] zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o niezaleganiu z podatkami,
- aktualne zaświadczenie o niezaleganiu ze składkami na ZUS,
- aktualna opinia bankowa uwzględniająca jakość obsługi kredytów – w przypadku posiadania rachunku bieżącego w innym banku,
- struktura należności i zobowiązań na dzień zamykający ostatni okres obrachunkowy bieżącego roku,
- dodatkowe dokumenty na żądanie pracownika banku – aktualne odpisy z ksiąg wieczystych posiadanych nieruchomości, zestawienie środków trwałych firmy wraz z posiadanymi polisami ubezpieczeniowymi, atesty i licencje niezbędne do prowadzenia określonej działalności gospodarczej i inne.
Jak widać lista ta jest długa, a zebranie wszystkich wymaganych dokumentów wiąże się z określonym nakładem pracy ze strony potencjalnego kredytobiorcy. Czasami niezbędne jest także poniesienie pewnych kosztów, np. związanych z wyceną nieruchomości przez rzeczoznawcę. Rodzi to uzasadnione pytanie o sens ponoszenia tych nakładów, wobec braku pewności pozytywnego rozpatrzenia wniosku kredytowego. Istnieją jednak sposoby, aby zabezpieczyć się przed nieuzasadnionymi wydatkami.
Przede wszystkim należy dokładnie zapoznać się z polityką banku w zakresie prowizji i opłat pobieranych od klientów. Istnieją banki, w których za rozpatrzenie wniosku kredytowego pobierana jest opłata z góry, niezależnie od wyniku postępowania. Jest to w pewien sposób uzasadnione – pracownicy banku zmuszeni są przecież do wykonania określonej pracy. Dodatkowo, w przypadku przyznania kredytu, prowizja od rozpatrzenia wniosku zaliczana jest najczęściej w poczet prowizji od udzielenia kredytu, nie generując w ten sposób dodatkowych kosztów.
Niestety, wewnątrz tej grupy banków możemy wyróżnić takie, które pobierają wspomnianą prowizję w szczególności wtedy, gdy istnieje niewielkie prawdopodobieństwo przyznania kredytu (oczywiście nie informując o tym kredytobiorcy) oraz takie, które dokonują wstępnej, pobieżnej analizy sytuacji kredytobiorcy celem zweryfikowania tzw. kryteriów negatywnych, które istotnie zmniejszają szansę na przyznanie kredytu. W pierwszym przypadku, w osobistej ocenie autora tej pracy, klient w pewnym sensie zostaje oszukany (pracownicy kredytowi banków mają obowiązek znać politykę banku w tym zakresie, potrafią więc zauważyć przypadki firm, które jednoznacznie nie kwalifikują się do kredytowania – np. firmy z wieloletnią, pogłębiającą się stratą itp.). W drugim przypadku bank traci co prawda określoną kwotę prowizji, zyskuje jednak – w opinii autora tej pracy – dużo więcej, niż w przypadku kosztownych kampanii marketingowych[4].
Rozsądnym wydaje się w tej sytuacji pytanie skierowane przez starającego się o kredyt do pracownika banku, jaka firma na pewno kredytu nie uzyska, a następnie krytyczne porównanie tego z prezentowanym wynikami. Należy przy tym pamiętać, że jednym z elementów polityki banku może być także zakaz informowania potencjalnych kredytobiorców o takich kryteriach. O to również warto jest zapytać – i uważnie analizować słowa pracownika.
Drugą grupę stanowią banki, które nie pobierają prowizji od rozpatrzenia wniosku. Z reguły wiąże się to jednak z wyższą kwotą minimalnego kredytu, jaki bank jest skłonny udzielić przedsiębiorcy (oczywiście pod warunkiem spełnienia określonych wymogów). Interesującym przykładem wydaje się tu być Fortis Bank Polska S.A., w którym prowizje i opłaty pobierane są dopiero w momencie udzielenia kredytu, ale minimalna kwota kredytu wynosi 200 000 zł[5].
Należy zaznaczyć, że bank ten stwarza możliwość zapisania w umowie kredytowej, że zabezpieczenia związane z kredytem zostaną ustanowione przez kredytobiorcę po podpisaniu umowy kredytowej, a przed uruchomieniem kredytu. Pozwala to przedsiębiorcom uniknąć zbędnych kosztów w przypadku, gdyby kredyt nie został przyznany[6]. Wydaje się to wiązać z powszechnie obserwowaną prawidłowością, że wraz ze wzrostem wielkości firmy oraz wnioskowanej kwoty kredytu, rośnie elastyczność banków w zakresie konstrukcji umowy kredytowej, a także późniejszej obsługi kredytu[7].
Interesującym aspektem oferty Fortis Banku jest jednak relatywnie niski pułap rocznych obrotów firmy, od którego może ona korzystać z usług osobistego doradcy klienta, czyli pracownika banku oddelegowanego do indywidualnej obsługi klientów. W porównaniu do standardowych wizyt w oddziale banku, pozwala to na szybsze i bardziej efektywne załatwianie spraw, np. w drodze kontaktów telefonicznych lub indywidualnych spotkań. W opisywanym banku, doradcy klienta przypisani są do firm, które za ostatni rok obrachunkowy uzyskały obrót w wysokości minimum 2 mln zł i posiadają w nim finansowanie dłużne.
W przypadku kredytu w rachunku bieżącym, zamiast analizy zdolności kredytowej opartej na dokumentach finansowych, banki stosują często uproszczoną procedurę podejmowania decyzji, opierającą się na analizie wpływów na rachunek firmy w ciągu ostatnich 3 lub 6 miesięcy. Obserwowaną regułą jest jednak dużo niższa, maksymalna kwota kredytu, którą można uzyskać w przypadku oceny wniosków tą metodą. Najczęściej wynosi ona nie więcej niż 100 % miesięcznych wpływów na rachunek, a dodatkowo ograniczona jest do określonej kwoty – w zależności od banku, od ok. 20 000 zł do ok. 50 000 zł. Kredyt udzielany przy zastosowaniu uproszczonej analizy kredytowej najczęściej jest również droższy od kredytu udzielonego w tradycyjny sposób, ponieważ bank dolicza dodatkową marżę za wyższe ryzyko kredytowe[9].
Z drugiej strony, jeżeli potencjalny kredytobiorca spełnia wymogi, pozwala to na dużo szybsze uzyskanie środków – procedura oceny zdolności kredytowej odbywa się w sposób zautomatyzowany, więc termin rozpatrywania wniosków nie powinien przekraczać kilku dni.
Fakt, że ocena odbywa się automatycznie, powoduje jednak pewne zagrożenia – w sytuacji spadku obrotów firmy skutkuje to obniżką dostępnego salda kredytu, czyli odcięciem finansowania. Jest to bardzo niebezpieczne, gdyż – jak już wcześniej wspomniano – większość małych i średnich firm bankrutuje nie z powodu spadku rentowności, ale właśnie z powodu braku płynności. W przypadku jednoczesnego oferowania przez bank dwóch produktów: zautomatyzowanego procesu comiesięcznego obliczania salda dostępnego kredytu w rachunku bieżącym oraz standardowej, podpisanej na 12 miesięcy umowy o kredyt w rachunku bieżącym, ta druga opcja wydaje się być korzystniejsza. Oczywiście zależy to jednak od konkretnego przedsiębiorstwa oraz oferty danego banku.
[1] Oxford Wordpower, pod red. J. Phillips, Oxford University Press 1997, s. 540.
[3] Nie starsze niż 1 miesiąc.
[4] Przykładem takiego banku wydaje się być PKO Bank Polski S.A. – w rozmowie autora pracy z pracownikiem Centrali PKO BP w Warszawie w dniu 14 lipca 2004 r., reprezentant banku przekazał informację o wstępnej selekcji potencjalnych kredytobiorców przed przyjęciem wniosku kredytowego (oraz związanej z tym opłaty). Nie jest to co prawda stwierdzenie wiążące, ze względu na brak badań zakresie praktycznej realizacji czynności bankowych przez pracowników PKO BP, wydaje się jednak wskazywać na to, że w polityce kredytowej banku nie istnieją zapisy skłaniające pracowników do celowego nieinformowania klientów o braku perspektyw na pozytywne rozpatrzenie wniosku. Ponieważ jednak bank nie udostępnił wewnętrznych instrukcji kredytowych, nie można także z całą pewnością stwierdzić, że wstępna selekcja kredytobiorców przed pobraniem opłaty jest działaniem oficjalnie zalecanym.
[5] Informacje wewnętrzne Fortis Bank Polska S.A.
[6] Ibidem.
[7] Widoczne jest to chociażby w wewnętrznym podziale jednostek organizacyjnych banków – na obsługujące małe i średnie firmy oraz dedykowane obsłudze korporacji.
[9] Informacje wewnętrzne Fortis Bank Polska S.A.
