Sposoby budowania lojalności klientów wobec banków

5/5 - (1 vote)

Lojalność klientów jest jednym z kluczowych elementów sukcesu banków. W dobie rosnącej konkurencji, rozwoju technologii finansowych i zmieniających się oczekiwań konsumentów, banki muszą stosować różnorodne strategie, aby przyciągnąć i utrzymać klientów. Budowanie lojalności nie polega jedynie na oferowaniu atrakcyjnych warunków finansowych – to także dbałość o relacje, jakość obsługi, innowacyjność oraz zdolność do przewidywania i spełniania oczekiwań klientów.

Personalizacja usług jako klucz do lojalności

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na lojalność klientów jest personalizacja usług. Banki, które dostosowują swoje oferty do indywidualnych potrzeb klientów, zyskują ich większe zaufanie i chęć pozostania w danej instytucji na dłużej. Personalizacja może obejmować rekomendowanie produktów finansowych na podstawie historii transakcji, dostosowywanie ofert kredytowych do sytuacji finansowej klienta czy też oferowanie indywidualnych rabatów i promocji.

Banki wykorzystują zaawansowane technologie, takie jak sztuczna inteligencja i analiza big data, aby lepiej rozumieć zachowania klientów i przewidywać ich potrzeby. Systemy CRM (Customer Relationship Management) pozwalają na gromadzenie i analizowanie danych o klientach, co umożliwia bankom oferowanie spersonalizowanych rozwiązań. Klienci cenią sobie indywidualne podejście, dlatego banki, które potrafią je zapewnić, zyskują przewagę konkurencyjną.

Programy lojalnościowe i bonusy dla stałych klientów

Programy lojalnościowe to kolejny skuteczny sposób budowania długoterminowych relacji z klientami. Banki oferują różne formy nagród za korzystanie z ich usług, takie jak zwroty części wydatków (cashback), punkty lojalnościowe wymieniane na nagrody, preferencyjne warunki kredytowe dla wieloletnich klientów czy darmowe usługi bankowe.

Przykładem skutecznego programu lojalnościowego są karty kredytowe oferujące punkty za każdą transakcję, które można później wymienić na bilety lotnicze, rabaty na zakupy czy inne korzyści. Banki często współpracują z firmami z różnych branż, np. supermarketami, liniami lotniczymi czy platformami e-commerce, aby zaoferować swoim klientom dodatkowe benefity.

Wysoka jakość obsługi klienta

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na lojalność klientów jest jakość obsługi. Klienci oczekują szybkiej i profesjonalnej pomocy w rozwiązywaniu problemów, a także uprzejmego i kompetentnego podejścia pracowników banku. Banki, które inwestują w szkolenia dla swoich pracowników i rozwój kanałów komunikacji, budują pozytywne relacje z klientami i zwiększają ich lojalność.

Nowoczesne banki oferują obsługę klienta wieloma kanałami – telefonicznie, mailowo, przez czat online oraz w mediach społecznościowych. Coraz większą popularnością cieszą się chatboty i wirtualni asystenci, którzy pomagają klientom w rozwiązywaniu prostych problemów. Jednak w bardziej skomplikowanych sprawach kluczowe jest szybkie przekierowanie do doradcy, który może udzielić fachowej pomocy.

Banki, które stawiają na jakość obsługi klienta, często zbierają opinie klientów i monitorują poziom ich zadowolenia. Badania satysfakcji klienta (np. Net Promoter Score – NPS) pozwalają bankom na bieżąco analizować, co działa dobrze, a co wymaga poprawy.

Rozwój bankowości cyfrowej i aplikacji mobilnych

Współczesny klient oczekuje wygody i dostępu do usług bankowych 24/7, dlatego banki muszą inwestować w nowoczesne rozwiązania cyfrowe. Aplikacje mobilne i bankowość internetowa to dziś standard, ale klienci oczekują coraz bardziej zaawansowanych funkcji, takich jak możliwość inwestowania, zarządzania budżetem czy natychmiastowych przelewów międzynarodowych.

Aplikacje mobilne stają się centrum zarządzania finansami, a ich funkcjonalność ma ogromny wpływ na lojalność klientów. Banki, które oferują intuicyjne i bezpieczne aplikacje, zyskują przewagę konkurencyjną. Funkcje takie jak powiadomienia push o transakcjach, szybkie płatności mobilne, możliwość blokowania karty czy łatwe wnioskowanie o kredyt to tylko niektóre z elementów, które przyciągają klientów.

Coraz więcej banków wdraża technologie biometryczne, takie jak logowanie odciskiem palca czy skanem twarzy, co zwiększa bezpieczeństwo i wygodę użytkowników. Dodatkowo, rozwój open banking (otwartej bankowości) pozwala na integrację usług bankowych z innymi aplikacjami finansowymi, co sprawia, że klient może zarządzać swoimi finansami w bardziej kompleksowy sposób.

Zaufanie i bezpieczeństwo jako fundament lojalności

Zaufanie jest kluczowym czynnikiem w budowaniu lojalności klientów wobec banków. Klienci muszą mieć pewność, że ich pieniądze są bezpieczne, a dane osobowe odpowiednio chronione. Banki inwestują w nowoczesne systemy zabezpieczeń, takie jak wielopoziomowa autoryzacja transakcji, szyfrowanie danych oraz sztuczna inteligencja wykrywająca podejrzane działania.

Transparentność w komunikacji i uczciwe podejście do klientów również budują zaufanie. Banki, które jasno informują o warunkach swoich usług, unikają ukrytych opłat i oferują przejrzyste regulaminy, zyskują większe zaufanie klientów. W dzisiejszych czasach każda negatywna opinia może szybko rozprzestrzenić się w mediach społecznościowych, dlatego banki muszą dbać o swoją reputację i wizerunek.

Zaangażowanie społeczne i ekologiczne

Klienci coraz częściej zwracają uwagę na wartości, jakimi kierują się firmy, z którymi współpracują. Banki angażujące się w działania prospołeczne i ekologiczne mogą liczyć na większą lojalność klientów. Oferowanie „zielonych” produktów finansowych, takich jak kredyty na energooszczędne inwestycje czy konta z zerowym śladem węglowym, przyciąga świadomych ekologicznie konsumentów.

Banki wspierające organizacje charytatywne, finansujące projekty edukacyjne czy angażujące się w lokalne inicjatywy społeczne zyskują w oczach klientów jako instytucje odpowiedzialne społecznie. Klienci częściej wybierają banki, które działają zgodnie z ich wartościami i mają pozytywny wpływ na otoczenie.

Podsumowanie

Budowanie lojalności klientów wobec banków to proces wymagający wielu działań na różnych płaszczyznach. Personalizacja usług, atrakcyjne programy lojalnościowe, wysoka jakość obsługi, nowoczesne technologie cyfrowe, bezpieczeństwo oraz zaangażowanie społeczne – to wszystko wpływa na decyzję klientów o pozostaniu w danym banku na dłużej. W dobie rosnącej konkurencji instytucje finansowe muszą nieustannie dostosowywać się do oczekiwań klientów i oferować coraz lepsze rozwiązania, aby zdobyć ich zaufanie i lojalność.

Aby skutecznie budować lojalność klientów, banki muszą także inwestować w relacje z klientami na poziomie emocjonalnym. Ludzie nie kierują się wyłącznie racjonalnymi przesłankami, takimi jak oprocentowanie kredytów czy wysokość opłat za prowadzenie rachunku. Często kluczowe znaczenie mają doświadczenia, jakie klient zdobywa podczas kontaktu z bankiem. Jeśli bank potrafi sprawić, że klient czuje się doceniony i szanowany, znacznie wzrasta szansa, że pozostanie wierny danej instytucji przez lata.

Jednym z ciekawszych trendów w bankowości jest tworzenie ekskluzywnych ofert dla stałych klientów. Przykładem mogą być specjalne linie obsługi dla klientów premium, dedykowani doradcy finansowi czy dodatkowe benefity niedostępne dla osób dopiero rozpoczynających współpracę z bankiem. Tego rodzaju podejście sprawia, że klient czuje się wyjątkowy, co wzmacnia jego więź z bankiem i sprawia, że mniej skłonny jest do poszukiwania alternatywnych usług u konkurencji.

Nie można również zapominać o edukacji finansowej klientów. Banki, które pomagają swoim klientom lepiej zarządzać pieniędzmi, nie tylko budują swoją reputację jako instytucji godnych zaufania, ale także zwiększają prawdopodobieństwo, że klienci pozostaną z nimi na dłużej. Warsztaty, webinary, poradniki dotyczące inwestowania czy zarządzania budżetem domowym to przykłady działań, które mogą przynieść wymierne korzyści zarówno klientom, jak i samym bankom.

Ważnym aspektem budowania lojalności jest także szybkość i skuteczność rozwiązywania problemów klientów. Jeśli bank reaguje na reklamacje w sposób sprawny i profesjonalny, klient nawet po negatywnym doświadczeniu może pozostać lojalny. Wręcz przeciwnie – jeśli proces obsługi reklamacji jest skomplikowany, długotrwały i pełen biurokratycznych przeszkód, klient może poczuć się zlekceważony i zacząć szukać innej instytucji finansowej.

Banki coraz częściej starają się również angażować klientów w proces tworzenia nowych usług i produktów. Badania fokusowe, ankiety oraz otwarte platformy do dzielenia się opiniami pozwalają klientom mieć realny wpływ na to, jak będą wyglądały przyszłe rozwiązania oferowane przez bank. To nie tylko zwiększa satysfakcję klientów, ale także sprawia, że czują się oni częścią społeczności danego banku.

Ciekawym rozwiązaniem stosowanym przez niektóre banki jest budowanie tzw. ekosystemów finansowych. Chodzi o to, aby klient mógł załatwić jak najwięcej spraw finansowych w jednym miejscu. Banki oferujące produkty ubezpieczeniowe, leasingowe, inwestycyjne czy usługi doradcze w ramach jednej platformy stają się dla klientów bardziej atrakcyjne. Jeśli wszystkie potrzeby finansowe można realizować w jednym miejscu, maleje chęć poszukiwania innych rozwiązań.

Warto także zwrócić uwagę na emocjonalny aspekt komunikacji z klientem. W erze cyfryzacji, gdzie kontakt z bankiem często odbywa się wyłącznie przez aplikacje mobilne i internetowe, ważne jest, aby klient mimo wszystko czuł ludzkie podejście. Spersonalizowane wiadomości, podziękowania za długoletnią współpracę czy okazjonalne gratulacje (np. z okazji rocznicy otwarcia konta) to proste, ale skuteczne sposoby na budowanie pozytywnych relacji.

Banki coraz częściej wykorzystują także grywalizację w celu zwiększenia lojalności klientów. Programy nagród, w których klienci mogą zdobywać punkty za wykonywanie określonych działań, mogą skutecznie angażować i sprawiać, że korzystanie z usług bankowych stanie się nie tylko koniecznością, ale także formą zabawy.

Nie można też pominąć roli mediów społecznościowych w budowaniu relacji z klientami. Współczesne banki aktywnie komunikują się z klientami na platformach takich jak Facebook, Instagram czy LinkedIn. Ciekawe treści, szybka reakcja na zapytania i angażowanie klientów w interakcję sprawiają, że relacja z bankiem przestaje być wyłącznie formalna. Klienci, którzy czują, że bank „żyje” i aktywnie angażuje się w dialog, są bardziej skłonni do pozostania lojalnymi.

Banki, które skutecznie łączą nowoczesne technologie z wysoką jakością obsługi, mają największe szanse na zbudowanie trwałej lojalności klientów. Dobrze przemyślana strategia, oparta na indywidualnym podejściu, innowacyjności i autentyczności, pozwala bankom nie tylko zatrzymać obecnych klientów, ale także przyciągnąć nowych, którzy szukają stabilnego i zaufanego partnera do zarządzania swoimi finansami.

Nie można nic powiedzieć na temat programów lojalnościowych banków. Nie są one skore do wypowiadania się na ten temat. Od Handlobanku udało mi się tylko dowiedzieć, że lojalność klientów jest bardzo ważna i będą ją budować.

Wprowadzanie produktów bankowych na rynek

5/5 - (1 vote)

Handlobank. Kampania tegoż banku w pierwszym etapie była skromna i lokalna. Wynikało to z tego, że bank działał lokalnie testując swoje możliwości i oczekiwania. Pierwotnie agencja Saatchi&Saatchi przygotowała spot radiowy nadawany lokalnie [tzw. rozszczepienie pozwalające nadawać operatorom różne reklamy w różnych miejscach w tym samym czasie.] w Radio Zet i w WAWie. Dwie wersje przedstawiały dźwięki towarzyszące zabawie dziecka lub odgłosy nocy. Lektor informował o korzyściach płynących z wybrania Handlobanku tzn. o czasie zaoszczędzonym na oczekiwaniu w banku na usługę. Niewypowiedziane przesłanie można zrozumieć: u nas nie tracisz czasu.

Reklama prasowa ograniczała się do umieszczenia w stołecznym dodatku do Gazety Wyborczej kluczy do banku jak określono telefon, za pomocą którego można załatwić wszystkie sprawy nie wychodząc z domu. Prezentacja połączona była z promocją sprzedaży: do każdego nowo otworzonego rachunku dodawano aparat telefoniczny, klucz do własnego banku. W metrze i w pobliżu placówek Handlobanku pojawiły się citylighty [Podświetlane kasetony w formacie zbliżonym do A0] informujące o nowym banku. Nie prowadzono akcji mailingowej. Wydatki na reklamę prasową szacowane są w 1998 roku na 590 tys. złotych, a w pierwszym kwartale 1999 na 310 tys. złotych [Źródło: AGB Polska, Lighthaouse Press Monitoring System, za: Jakub Stępień, Tomasz Wygnański, „Przelew domowy”, Media i Marketing Polska, 19 maja – czerwca 1999].

Pod koniec 1999 roku rozpoczęła się ogólnopolska kampania reklamowa Handlobanku. Nad wprowadzeniem nowej marki na rynek pracowała gdańska agencja GrupaA5. Stworzyła ona spójny wizerunek nowego banku odpowiadającego charakterowi usług. Agencja reklamowa Saatchi&Saatchi przygotowała natomiast niewielką, lokalną kampanię. Hasło nierozpoznasz w nim banku” było elementem między innymi pomysłowego insertu „Esencja wolności dla kobiet i mężczyzn” udającego wkładki zapachowe z pism kobiecych. Już sama formuła łamała dotychczasowe zasady prezentacji poważnych, bankowych instytucji i była później naśladowana przez Bank Rozwoju Eksportu w kampanii „Zapach pieniędzy”.

Agencja stworzyła też dwa spoty TV 15- i 30-sekundowe. Na początku emitowano krótszy, informujący o powiązaniach Handlobanku z Bankiem Handlowym. Miało to zapewne wzmocnić wiarygodność wizerunku detalisty, przez powiązanie kapitałowe wskazać na bezpieczeństwo i wzbudzić zaufanie. Drugi spot mówi już tylko o korzyściach dla klientów wynikających z otwarcia rachunku. Koresponduje to z pierwszymi, radiowymi reklamami banku. „Większość reklam banków utrzymana jest w tym samym tonie, skupia się na rozwiązywaniu problemów. Bank jest ich głównym bohaterem, u nas jest nim klient. Postanowiliśmy mówić tylko o ostatecznych dla niego korzyściach” [Marek Żołędziowski, group account director agencji Saatchi& Saatchi, za: Jakub Stępień, „Handlobank w telewizji”, Media i Marketing Polska, 27 listopada – 9 października 1999]. Tą ostateczną korzyścią jest wolny czas, który można poświęcić ważniejszym sprawom, niż operacjom finansowym. Może to być nauczanie własnego dziecka mówić „tata”. Trwająca miesiąc kampania miała na celu budowę wizerunku i znajomości marki, która po lokalnych kampaniach prasowych w skali kraju jest znikoma. Wykorzystywane media to TVP1, TVP2, TVN, RTL7. Nie ma tu Polsatu. Wskazuje to na operowanie w segmentach wielkomiejskich o odpowiednim wykształceniu. Kampania wsparta jest prasowo w niewielkim stopniu.

Materiały POS [Point Of Sale – stojak z materiałami reklamowymi] Handlobanku wydają się być bardzo ascetyczne. Jest to tylko mała ulotka w kształcie wizytówki z podstawowymi informacjami, takimi jak adresy palcówek, godziny ich otwarcia i telefony infolinii. Folder przedstawiający podstawowe informacje (składany wielokrotnie, bardzo wysokiej jakości), zawiera od razu formularz potrzebny do założenia rachunku. Po oddarciu tego fragmentu, jego wypełnieniu i przekazaniu pracownikowi możemy pożegnać się na zawsze z fizycznymi kontaktami z bankiem.

Millennium. Kampania reklamowa tegoż banku ruszyła w październiku 1998 roku. „Jej celem, oprócz budowy świadomości marki, jest też uzyskanie zaufania do Millennium, co jest niezwykle istotne w bankowości” [Jarosław Wilk, dyrektor marketingu Millennium, za: JS, „Nadeszło Millennium”, Marketing Polska, 11-24 listopada 1998]. Kampania miała potrwać do końca roku i miała być kontynuowana po trzymiesięcznej przerwie. Przygotowała ją agencja Leo Burnett (obsługująca zresztą całą grupę BIG Banku Gdańskiego).

Początkowo w stacjach TVP1, TVP2, Polsacie, RTL7 i TVN nadawano 30-sekundowy, wymieniony już film pt. filipery wzbudzający zaufanie do BIG BG. 16 października 1998 wraz z rozwiązaniem akcji teaserowej [„styl” reklamowy. W początkowej fazie pokazuje się zagadkową kreację bez podania nazwy produktu, kontaktów. W dalszej części dokleja się kolejce elementy identyfikujące reklamodawcę. Ten typ kampanii ma wzbudzić zainteresowanie i skłonić do zastanawiania się „o co w tym wszystkim chodzi”. Pierwszą i chyba najdoskonalszą tego typu kampanię w Polsce, przeprowadziła IKEA. Jej teaser mówił: „po 26. wielu będzie siedzieć”. I to był cały przekaz, nad którym przez miesiąc zastanawiała się cała Warszawa. Wiele było artykułów prasowych z niezdrowymi domysłami, tym bardziej, że zbiegało się to z kampanią prezydencką 1995 roku. Po miesiącu nastąpiło rozwiązanie zagadki: doklejono fragment „na kanapach z IKEI”. Spontaniczna znajomość marki wzrosła znacznie.] do fliperów dodano 15-sekundową prezentację tajemniczego wtedy Millennium wraz z logo i hasłem banku „w czym możemy pomóc?”. Kampania telewizyjna pomyślana została jako ogólnopolska pomimo ówczesnego lokalnego zasięgu banku, ze względu na potrzebę budowania wizerunku w całym kraju (przygotowanie do ekspansji), ale też dlatego, że według przedstawicieli Millennium jedynie stacje ogólnopolskie dają odpowiedni zasięg. RTL7 i TVN pomimo ich małego wówczas zasięgu, wybrano ponieważ posiadają one bardzo lojalną widownię pokrywającą się z grupą docelową banku. Tylko kampania telewizyjna planowana była na ok. 500-600 GRP [GRP – gross rating points, czyli punkty ratingowe. Jest to suma całej widowni każdej emisji danej reklamy w danym okresie.].

Wydatki to: w 1998 roku 5.936.900 zł (wraz z kampanią BIG BG), a w 1999 od stycznia do kwietnia 5.034.758 zł. [Źródło: AGB Polska, Lighthaouse Press Monitoring System, za: Jakub Stępień, Tomasz Wygnański, „Przelew domowy”, Media i Marketing Polska, 19 maja – 2 czerwca 1999] Miała miejsce również radiowa prezentacja banku. Wykorzystano przede wszystkim ogólnopolskie Radio ZET. Kampanii prasowej (lokalnie) i billboardowej towarzyszyły wspomniane już teasery. W momencie otwarcia w Warszawie 22 pierwszych oddziałów Millennium, do teaserów dołączono znane już hasło. Wydatki na reklamę zewnętrzną w Warszawie w 1998 roku, szacuje się na 600.000 zł. Na prasową 100.000, a w pierwszym kwartale 1999 roku na 1.140.000 zł. [Ibidem] Wobec rozważań prasowych można się zastanawiać, czy wydatki te można było obniżyć.

Krzysztof Czupryna, będący dyrektorem generalnym agencji Marcom, podważa zasadność wyboru jako medium „wrzutek” prasowych, na których pojawiły się wspomniane teasery: „Bank Millennium wystartował z ogromną kampanią wykorzystującą jedną z podstawowych technik marketingu bezpośredniego – wrzutkę (insert) prasową. Była to bardzo ciekawa odmiana tej techniki, gdyż na wrzutce w Gazecie Wyborczej ukazały się tylko słowa <<Millennium>> i nic więcej. Żeby wydać więcej pieniędzy, Bank Millennium umieścił ten tajemniczy insert kilka razy. Równolegle rozpoczął równie tajemniczą kampanię na billboardach. Tak się robi, ale inserty wykorzystuje się inaczej. Dlaczego nie podano na nich żadnych namiarów lub dodatkowych wyjaśnień? Połowa moich znajomych zastanawiała się, co to może być Millennium. To klasyczny przypadek wyrzucania pieniędzy w błoto, ten niefortunny insert kosztować musiał ok. 50.000 zł, a takie samo ogłoszenie na stronie kosztowałoby 20-25.000 zł. Tymczasem od razu można było zrobić to, co Millennium zrobiło później – zamieścić insert z numerem telefonu. Ponadto, jeżeli podano tylko telefon, to dlaczego nie wydrukowano tego jako ogłoszenie prasowe o połowę tańsze? Jak już się stosuje insert, to warto także dodać do niego kupon-odpowiedź do wycięcia i wysyłki. Wielokrotnie dowiedziono, że zwiększa to liczbę pozytywnych reakcji. No, ale Millennium to bank, a banki są przecież bogate i stać je na małe marnotrawstwo” [Krzysztof Czupryna, „Bez strategii”, Marketing Polska, 13-26 stycznia 1999].

Jedni specjaliści przeciwko drugim; prawdopodobnie bank chciał być oryginalny, a ów insert był nikłym wydatkiem obciążającym budżet kampanii. Jeżeli chodzi o teasery, to nie są one już tak skuteczne jak niegdyś. Jest ich po prostu już za dużo i nie udaje się spowodować, by odbiorcy „żyli” tą zagadką, rozpisywała się o niej prasa, a firma była przedmiotem dyskusji ludzi.

Millennium obok reklamy wizerunkowej, prowadził również kampanię informacyjną. W lokalnej, a nawet bardzo lokalnej prasie (np.: „Pasmo” gazetka ursynowska) ukazywały się całostronnicowe ogłoszenia z mapką lokalizacji placówek i motywem przewodnim „kiedy przyjdziesz”, lub „wszystkie drogo prowadzą do Millennium”. Podobne mapy wisiały na billboardach na stacjach metra. Były one „lokalizowane” tzn. każdy wskazywał najbliższy oddział. Materiały POS są wysokiej jakości (oprócz cennika – n-ta kserokopia), podstawowy folder przedstawia bank i zalety wynikające z jego wybrania. Rozdawany jest też przewodnik po oddziałach Millennium. Ta mała książeczka zawiera adresy wszystkich placówek w całej Polsce wraz z godzinami ich otwarcia (są różne), co zwiększa jej zaletę propagandową (jest nas dużo) jak i pozwala na druk wysokonakładowego, nielokalizowanego materiału zmniejszając w ten sposób koszty.

W połowie maja 1999 roku i do jego końca bank rozpoczął promocję sprzedaży. W Gazecie Wyborczej i we Wprost pojawiły się dwa razy inserty zawierające kupon na bezpłatną kartę debetową VISA Electron, (wcześniej wydawana była za darmo, co też można uznać za promocję sprzedaży). Promocja ma związek z otwieranymi w tym czasie nowymi oddziałami na Śląsku. Pomysłodawcą był dział marketingu banku, a za realizację odpowiedzialna była agencja Leo Burnett. Inserty pojawiły się też lokalnie w prasie ślaskiej w Dzienniku Zachodnim, i w Trybunie Śląskiej. Dodatkowo rozesłano 500 tys. przesyłek bezadresowych na obszarze do 1 km wokół oddziałów banku w Warszawie i rejonie katowickim. Przesyłka zawierała folder i list przewodni zlokalizowany dla każdego oddziału. Mankamentem listu jest dzisiejsza mania pisania pism stylem anglosaskim: bez wcięć (tabulacji), z adresem, adresatem i podpisem po lewej stronie. Przejęcie stylu nastąpiło chyba w agencjach reklamowych, gdzie nie ma kierownika sprzedaży, a jest key account manager.

Ci „kreatywni” zapominają, że projektują reklamę nie dla swojego środowiska, lecz dla ogółu, który jeszcze używa polskich wyrazów i polskiej stylistyki. Na drugiej stronie umieszczono zgodnie ze stylistyką banku mapkę regionu z zaznaczonymi placówkami Millennium i ich adresami. Co więcej, ona również jest w pewnym sensie zlokalizowana. Wytłuszczony jest adres banku rozsyłającego w swoim obszarze przesyłkę, co może jest szczegółem, ale jednak znaczącym i dobrze świadczącym o podejściu banku do zbliżania ludzi. List kończy się w wreszcie stwierdzeniem: „będzie nam bardzo miło gościć Państwa.”

Pomysłodawcą całej koncepcji wizerunku banku czyli tzw. corporate identity: loga, nazwy, pomarańczowego koloru, wystroju wnętrz oddziałów, projektu kart płatniczych itp. jest agencja DMB&B Design z Londynu.

LukasBank wraz z agencją Corporate Profiles DDB postanowił budować swój wizerunek poprzez przekaz reklamowy podkreślający sprawną i przyjazną obsługę. Pierwsza, wprowadzająca kampania rozpoczęła się 17 maja 1999 roku i trwała do końca czerwca. Reklamowe spoty TV przedstawiające wymagającego klienta ze złymi doświadczeniami wyniesionymi z kontaktów z innymi bankami, przychodzącego do LukasBanku z negatywnym nastawianiem, spodziewając się najgorszego starają się pokazać jak inny jest ten nowy bank. Klient pyta „jestem klientem czy petentem” i ku jego zdumieniu okazuje się, że jego pragnienia co do obsługi spełniają się: chce być obsługiwany na siedząco, dostaje krzesło. Nie życzy sobie nadmiaru formalności – wystarczy jeden podpis, dowód osobisty i konto jest otwarte. Na koniec konkluduje hasłem, które jest przewodnim motywem całej kampanii: „tak powinno być w każdym banku”.

Spoty emitowano w TVP1, TVP2, Polsacie, TVN i RTL7. Kampania prasowa spięta została elementami wyróżniającymi, przedstawiającymi obsługę na siedząco, kawę i zero formalności. Pojawiła się w Gazecie Wyborczej, Super Ekspresie, Wprost, Naj, Tinie, Pani Domu, Twoim Stylu, Playboy`u. Zaplanowano również ekspozycję billboardów. Środowisko reklamowe oceniło kampanię jako udaną [Za: Jakub Stępień, Media i Marketing Polska, 16-29 czerwca 1999]. W okolice oddziałów banku rozesłana została przesyłka bezadresowa, z motywem przewodnim „Twój nowy sąsiad chciałby Cię poznać”. Zawartość koperty to kredowa, pełnokolorowa ulotka A4 złożona na pół z intrygującym pytaniem „kto może zarobić 150 złotych w 4 minuty.” Po jej otworzeniu dowiadujemy się że „Ty”.

Ulotka informuje o promocji lokat terminowych. Jest to swoista promocja sprzedaży. Do przesyłki załączony został również list. Informuje on o otworzeniu placówki, zakresie świadczonych usług i promocji. Autorzy zapewniają, że są „bankiem po sąsiedzku”. Ponadto, dla osób, które przyjdą z listem do oddziału przygotowano miły upominek. List bardzo zachęca do odwiedzenia LukasBanku. Spełnia on zadanie zmiany wizerunku banku – na instytucję bliską ludziom. Stwierdzenia „sąsiad”, „po sąsiedzku” sprawiają, że przestajemy czuć nabożny respekt przed tego typu instytucją. Staje się ona przyjazna i „taka nasza”. Ów list posiada też pewien mankament, wskazujący jak dużą uwagę trzeba przykładać do szczegółów.

Autorzy podając adres piszą: „Warszawa Stacja Centralna”. Nie wiem kto trafi od razu we wskazane miejsce. Podany adres nie istnieje. Jest stacja Warszawa Centralna, ale tam nikt nie znajdzie LukasBanku, ponieważ ów mieści się na Stacji Centrum warszawskiego metra. Różnica w słowach niewielka, a w rzeczywistości wynosząca ok. jednego kilometra. Wpadka tym większa, że na Stacji Centrum nie jest wcale łatwo znaleźć lokal LukasBanku. Efektywność listu może być bliska zeru. Dodatkowo powtarza się historia z anglosaską stylistyką znaną już z listów Millennium. Wygląda na to, że trzeba będzie się to tego przyzwyczaić. Być może jest to element kreacji postaw i postępowania.

Materiały POS banku wykonane są niezwykle starannie. LukasBank ma chyba najładniej wykonaną tabelę opłat i prowizji. Nie jest to ordynarne ksero (któreś z kolei), ale ładna, choć tania, wydrukowana ulotka. Wszystko utrzymane jest w kolorach żółci i granatu i zawiera podstawowe informacje.

Od 15 listopada do 20 grudnia 1999 roku nastąpił drugi etap kampanii wizerunkowej LukasBanku. Jej celem jest uwiarygodnienie przeprowadzanej równolegle kampanii produktowej i podniesienie znajomości marki. Dwa spoty przedstawiają 12-miesięczną lokatę terminową z atrakcyjnym oprocentowaniem i informuje o świątecznej promocji sprzedaży. W prezencie klienci dostają bombki na choinkę. Zakupione media to: TVP1, TVP2, TVN, RTL7, Nasza TV oraz Gazeta Wyborcza, Wprost, Polityka, Naj, Pani Domu, Tina. Bank wydał na kampanię telewizyjną 1.864 tys. zł. [Źródło AGB Polska, za: „Bank Danych”, Media i Marketing Polska, 8 grudnia – 11 stycznia 1999] co dało 517,1 GRP [GRP – gross rating points, czyli punkty ratingowe. Jest to suma całej widowni każdej emisji danej reklamy w danym okresie.].

Zestawienie ofert banków z czasów ich wchodzenia na rynek

Oceń tę pracę

Zestawienie ofert banków z czasów ich wchodzenia na rynek obejmuje trzy instytucje: Millennium, Handlobank i Lukas Bank. Każdy z nich oferował infolinię: Millennium miało Telemillennium (0800 12 1000), Handlobank posiadał Telecentrum (0800 123 123), a Lukas Bank obsługiwał klientów poprzez Lukas Linię (0800 66 00 22).

Minimalna wysokość pierwszej wpłaty wynosiła 100 zł w Millennium, natomiast Handlobank i Lukas Bank nie miały określonego progu. Otwarcie konta było bezpłatne we wszystkich trzech bankach. Koszt prowadzenia konta wynosił 2 zł w Millennium, jeśli saldo było niższe niż 500 zł, w Handlobanku było bezpłatne, a w Lukas Banku opłata wynosiła 2,50 zł.

Wpłaty gotówkowe na konto w banku były darmowe w każdej z instytucji. Wpłaty na konto w innym banku wiązały się z prowizją w Millennium (0,50% min. 1,5 zł), natomiast w Handlobanku i Lukas Banku brakowało danych na ten temat. Wypłaty gotówkowe w oddziale Millennium kosztowały 2,50 zł, w Handlobanku 2 zł dla kwot poniżej 1 500 zł i były darmowe powyżej tej kwoty, a w Lukas Banku były bezpłatne. Wypłata w oddziale innego banku w Polsce kosztowała 10 zł w Handlobanku i 4,50 zł w Lukas Banku, a Millennium nie podało tej wartości. Wypłata w zagranicznym oddziale innego banku w Handlobanku wynosiła 30 zł, a Millennium i Lukas Bank nie podały tych stawek.

Własne bankomaty Millennium pobierały opłatę 1 zł, Handlobank udostępniał je za darmo, a Lukas Bank stosował stawkę 0,50 zł dla Polcard Bis i 1 zł dla VISA Electron. Wypłaty w innych bankomatach kosztowały 3,50 zł w Millennium, 2 zł w Handlobanku i 3,50 zł w Lukas Banku. W bankomatach zagranicznych Handlobank pobierał 10 zł, a Lukas Bank 4% min. 10 zł, podczas gdy Millennium nie podało opłat. Wypłata w terminalach POS kosztowała 6 zł w Millennium, była nieznana w Handlobanku i wynosiła 3% min. 5 zł w Lukas Banku.

Wyciągi miesięczne były darmowe we wszystkich bankach. Dodatkowy wyciąg w oddziale kosztował 15 zł w Millennium, 8 zł w Handlobanku i 3 zł (pełny) lub 2 zł (skrócony) w Lukas Banku. Sprawdzenie wyciągu przez infolinię kosztowało 10 zł w Millennium, było darmowe w Handlobanku i kosztowało 4 zł (pełny) lub 3 zł (skrócony) w Lukas Banku. Zmiana terminu wysyłania wyciągu była darmowa w Millennium i Handlobanku, natomiast w Lukas Banku wynosiła 10 zł. Dodatkowy wyciąg dla posiadaczy wspólnego konta kosztował 3 zł w Lukas Banku, natomiast w pozostałych bankach nie był dostępny.

Ustalenie zlecenia stałego kosztowało 5 zł w oddziale i 1 zł w bankolinii w Millennium, natomiast w Handlobanku i Lukas Banku było darmowe. Realizacja zlecenia w ramach banku kosztowała 2 zł w oddziale i 1 zł w bankolinii Millennium, natomiast w pozostałych bankach była darmowa. Realizacja do innego banku kosztowała 4 zł w oddziale i 3 zł w bankolinii Millennium, 2 zł w Handlobanku i 2 zł w Lukas Banku. Zmiana i odwołanie zlecenia stałego kosztowały 2,75 zł w Lukas Banku, natomiast w pozostałych bankach brak było danych.

Wydanie czeku kosztowało w Millennium 10 zł za 5 sztuk w oddziale i 5 zł w bankolinii, w Handlobanku 15 zł, natomiast Lukas Bank nie podał opłat. Czek potwierdzony kosztował 20 zł w oddziale i 10 zł w bankolinii Millennium, 8 zł w Handlobanku oraz 10 zł w Lukas Banku. Przyjęcie czeku do inkasa kosztowało 0,5% min. 1,5 zł w Millennium, 15 zł w Handlobanku, a Lukas Bank nie podał tej wartości. Zastrzeżenie czeku kosztowało 20 zł w oddziale i 10 zł w bankolinii Millennium oraz 15 zł w Lukas Banku, podczas gdy Handlobank nie podał tych danych.

Banki oferowały różne karty płatnicze. Millennium wydawało Millannium VISA Electron, Handlobank – Eurocard/Mastercard Maestro, a Lukas Bank oferował trzy opcje: kartę identyfikacyjną, Polcard Bis i VISA Electron. Wydanie pierwszej karty kosztowało 15 zł w Millennium, w Handlobanku było darmowe przez pierwszy rok, a potem 6 zł (debetowa) lub 8 zł (kredytowa) kwartalnie. W Lukas Banku karta identyfikacyjna i VISA Electron były darmowe, natomiast Polcard Bis kosztował 15 zł. Wydanie kolejnej karty kosztowało 12 zł w Millennium, a w Lukas Banku: 5 zł za drugą kartę identyfikacyjną i 15 zł za kolejne, 10 zł za Polcard Bis i VISA Electron.

Zastrzeżenie karty kosztowało 50 zł w Millennium, 10 zł w Lukas Banku, a Handlobank nie podał tej wartości. Odwołanie zastrzeżenia kosztowało 10 zł w Lukas Banku, a Millennium i Handlobank nie podały opłat. Zmiana numeru PIN w bankomacie była darmowa w Handlobanku, a w Millennium i Lukas Banku brak było danych. Odtworzenie numeru PIN kosztowało 10 zł w Handlobanku, a pozostałe banki nie podały tej wartości.

Czytając cenniki banków dojść można do wniosku, że za wygodę trzeba płacić. I nie ma chyba w tym nic odkrywczego. Ogromne nakłady finansowe jakie zostały przeznaczone na stworzenie infrastruktury i promocję, muszą być z czegoś sfinansowane. Banki wcale nie pobierają wygórowanych opłat za prowadzenie rachunków. Koszty zaczynają się przy przeprowadzaniu operacji. Najwięcej kosztują przelewy i obrót gotówkowy. Prowizje za wpłatę gotówkową mogą sięgać niebotycznych sum. Związane jest to ze strategią banków, która zakłada odzwyczajanie klientów od tego rodzaju obrotu. Dla banku jest lepiej, kiedy pieniądze przepływają wirtualnie, a klientów przekonuje się, że to dla nich wygoda. Jest w tym dużo racji, bo po cóż opłacać rachunki gotówką, kiedy można zrobić to przelewem przez telefon, ale istnieją sytuacje, kiedy trzeba zrobić to inaczej. Banki różnicują też opłaty w zależności od tego skąd się je zleca. Dokonanie transakcji w bankomacie jest droższe niż ta sama czynność w bankolinii. To działanie nastawione jest chyba na odsuwanie jak najdalej klienta od oddziału. Droga jest także obsługa kart, a czeki jako anachronizm kosztują co najmniej tyle, ile cenne wykopaliska.

Przedstawiciele banków sami przyznają, że ich celem jest oduczenie klientów od przychodzenia do banku. Po to tworzą centra telefoniczne i centralizują obsługę, by była ona łatwa w dostępie na terenie całego kraju. Poza tym obsługa telefoniczna jest znacznie tańsza od osobistej. Nie wymaga miejsca na spotkanie się stron, a korzyści z takiej formy działalności czerpią również klienci, o czym przekonują banki w swoich reklamach.

Bank dla ludzi

5/5 - (1 vote)

Sprzyjający rozwój gospodarczy Polski zwiększa popyt na ROR-y [ROR – Rachunek Oszczędnościowo Rozliczeniowy – płatny na każde żądanie.] nawet w mniejszych miejscowościach. Cóż z tego, jeżeli Handlobank koncentruje się na dużych aglomeracjach? Z tego rozwoju będzie korzystał LukasBank. W przeciwieństwie do Millennium, który startował od razu z dwudziestoma oddziałami w Warszawie, filozofia rozwoju LukasBanku przewiduje stopniowy i równomierny rozwój, ale widoczny w całym kraju. Bank skupia się na małych miejscowościach. „Chcemy być obecni przede wszystkim w regionach, chociaż nie wykluczamy chęci pojawienia się w większych aglomeracjach” [Wywiad z prezesem Lukas S.A., Mariuszem Łukasiewiczem, Gazeta Finansowa – Magazyn nr 24(41), s. 9].

Powyższe wynika z rozbudowanej wcześniejszej sieci sprzedaży ratalnej LUKAS S.A., która zaowocowała oparciem w wykwalifikowanej i sprawdzonej kadrze. Ponadto bank korzysta z nieobecności w tych miejscowościach innych banków, co w praktyce na tych dziewiczych terenach pozwala mu być monopolistą. W tej chwili w Warszawie są trzy oddziały LukasBanku. W sumie jest ich 40 (maj 1999) a docelowo do 2000 roku 100. Ustalona lokalizacja na terenie miejskim zakłada bliskość do centów miast, bliskość punktów handlowych i osiedli mieszkaniowych. Odziały zatrudniają 5-8 osób i pracują dłużej niż standardowe punkty usługowe. Te założenia są prawie identyczne z założeniami Millennium. Grupę docelową określa się jako osoby z wykształceniem zawodowym i wyżej, dochody od 600 zł na głowę w rodzinie, mieszkańcy miast powyżej 50 tys. w wieku 25 – 50 lat. W praktyce placówki lokalizowane są nawet w mniejszych miejscowościach.

Jak inne banki określały swoje rynki docelowe? Millennium kieruje swoją ofertę głównie do osób młodych o średnich dochodach i wyższym lub średnim wykształceniem. I o czym bank już nie wspomina, ale na podstawie lokowania jednostek łatwo się przekonać, liczy na klientelę z dużych aglomeracji. W pierwszym etapie, w październiku 1998 roku uruchomiono 22 placówki w Warszawie. Docelowo do końca 2001 roku oddziałów ma być w całej Polsce 220 co będzie kosztować 140 mln USD. W maju 1999 roku było ich już 55, z czego 26 poza Warszawą. „Rozbudowa sieci Millennium przebiega zgodnie z założonym planem, obecnie nadszedł czas na ekspansję na terenie innych krajowych aglomeracji” [Wojciech Kaczorowski z BIG BG dla Prawa i Gospodarki, 30 kwietnia – 3 maja 1999].

LukasBank: tworząc swój wizerunek, deklaruje chęć bycia bliżej klienta i realizuje to: „(…) Najpełniej pokazuje to nasza kampania reklamowa. Chcemy być bliżej klienta. Nasz personel, można stwierdzić, jest wychowany w systemie pracy handlowej. Nie traktuje on klienta jak petenta, a jak swojego chlebodawcę. Ponieważ tak jest w istocie. Zauważalną różnicą jest samo podejście do klienta. U nas każdy klient jest obsługiwany na siedząco. Tu łamiemy wypracowane przez lata w polskim systemie reguły gry z klientem. Mamy nieco inne niż typowo bankowe podejście do klienta. W LukasBanku nie ma żadnych formularzy. Te nikomu nie potrzebne stosy papierów zastępujemy elektroniką. Jedyną rzeczą jaką klient powinien znać przychodząc do naszego oddziału to jak się nazywa i gdzie mieszka” [Wywiad z prezesem Lukas S.A., Mariuszem Łukasiewiczem, Gazeta Finansowa – Magazyn nr 24(41), s. 9].

Na pozytywne odczucia klienta ma wpływać też odpowiednia aranżacja wnętrz, gdzie „nie ma typowych okienek. Zamiast tego są cztery ustawione w kręgu stoliki. Aby zminimalizować wrażenie oficjalności, klient, może usiąść przodem do komputera i na bieżąco obserwować wszystkie operacje. Dla tych, którzy chcą dyskrecji przy dokonywaniu większych transakcji, przewidziano miejsce w głębi sali” [Za Media i Marketing Polska, 16-19 czerwca 1999 s. 10 „Co to za bank?”]. Na wszystkie te innowacje stara się zwrócić uwagę reklama banku przedstawiająca klienta spodziewającego się najgorszego w kontakcie z oddziałem, stopniowo zaskakiwanego sposobem obsługi. Spot telewizyjny w sposób rewelacyjny przedstawia korzyści płynące z korzystania z usług banku.

Bank dostępny

Oceń tę pracę

Dostęp do placówek ma być łatwy. Ponieważ ten typ usług bankowych przeznaczony jest dla dużych aglomeracji, ważna jest lokalizacja oddziałów w miejscach łatwo dostępnych, z dogodnymi godzinami otwarcia (zależnymi od charakteru miejsca otaczającego placówkę) i z całodobowym dostępem przez bankomat. „Jednak cechą, która najbardziej odróżnia placówkę nowego typu od tradycyjnego oddziału jest brak biurowego zaplecza. Informatyzacja umożliwia całkowite pominięcie tego działu i skupienie się wszystkich pracowników na obsłudze klientów. Kilkuosobowy, kompetentny personel wystarcza, by obsługa ta była szybka i sprawna" [Paweł Doliniak, „W minioddziale i przez telefon”, Prawo i Gospodarka, 30 kwietnia – 3 maja 1999]. Uwzględniając ludzką wygodę (lenistwo?), banki dostosowując się umożliwiają nam dokonywanie przelewu np.: w centrum handlowym, wypłacić gotówkę w pobliżu domu, a stan konta poznać w środku nocy.

Właściciel Millennium, BIG Bank Gdański poprzedził kampanię podległego sobie detalisty poprawiając swój własny wizerunek. Zaprezentował spot „flipery” przedstawiający sposób przedmiotowego traktowania klienta przez inne banki, dając do zrozumienia, że w BIGu tak nie jest. Natomiast Millennium, stworzony od podstaw, już na pierwszy rzut oka miał diametralnie różnić się od tego co było znane dotychczas, miał tworzyć całkowicie nową jakość na rynku usług detalicznych: „Oddziały w niczym nie przypominają tradycyjnych banków, są raczej pomyślane jako biura turystyczne. Mają trzy różne lokalizacje i godziny pracy: w osiedlach, gdzie mieszkają potencjalni klienci, w centrach miast i w centrach handlowych, przy hipermarketach. (…)Bankowcy zapewniają, że nie będzie kolejek, każdy oddział będzie przystosowany do obsługi 2,5 do 3 tys. klientów, gdy okaże się, że jest więcej zainteresowanych, w pobliżu powstanie nowa placówka” [„Nadeszło Millennium”, Marketing Polska, 11-24 listopada 1998, s. 6]. W ten sposób przedstawiciele projektu zamierzają walczyć ze stereotypem zatłoczonego i nieprzyjaznego banku. Odmieniając wygląd można się od niego odciąć.

Handlobank: rozpoczął swoją działalność z czterema eksperymentalnymi oddziałami w Warszawie położonymi przy większych węzłach komunikacyjnych. Co ważne: są one czynne siedem dni w tygodniu. Swoją sieć uzupełnia kioskami bankomatowymi. Tam nie ma już żadnego kontaktu z „żywym” pracownikiem, ale za to można w nich wykonać większość operacji przez całą dobę [Millennium i LukasBank także pozwalają na 24h dostęp. Przy każdym oddziale są bankomaty i linie telefoniczne łączące zainteresowanego z bankolinią. Aby dostać się do bankomatów potrzebna jest jakakolwiek karta, którą obsługuje bankomat.]. Kioski pozwalają zredukować liczbę oddziałów do minimum, a co za tym idzie i koszty.

Witold Gedymin zwraca uwagę, „że do chwili obecnej nie wyodrębniono segmentów [wśród których bank będzie oferował swoją ofertę]. Grupą docelową Handlobanku są ludzie mieszkający w miastach, ceniący wygodę i prostotę korzystania z usług bankowych”. Jednak w wypowiedziach innych przedstawicieli banku dla prasy [Jakub Stępień, „Handlobank w telewizji”, Media i Marketing Polska, 27 października – 9 listopada 1999], „strategia Handlobanku opiera się na dokładnej segmentacji regionalnej klientów i zaproponowaniu im dwóch dróg dostępu do usług: w oddziałach i przez serwis telefoniczny”. Należy chyba tę rozbieżność rozumieć w sposób taki, że bank odwołuje się do wszystkich z danego, zurbanizowanego terenu, gdzie potencjalne dochody i wykształcenie pozwalają na zrozumienie zasad działalności banku. Jednak szukając dalej, w kolejnym źródle z wypowiedzią jeszcze innego przedstawiciela możemy znaleźć kolejne uściślenie (a nawet i wytłumaczenie godzące obie powyższe wypowiedzi) pożądanego przez bank segmentu: „Nasi klienci reprezentują praktycznie wszystkie grupy wiekowe i zawodowe, są wśród nich także niepełnosprawni, dla nich bowiem korzystanie z Handlobanku jest dobrym sposobem na ułatwienie dostępu do usług bankowych” [Paweł Doliniak, „W minioddziale i przez telefon”, Prawo i Gospodarka, 30 kwietnia – 3 maja 1999].

Pomimo, że Handlobank był pierwszym startującym o takim charakterze oferowanych usług, nie koncentrował się przede wszystkim na rozwoju sieci. Bank kładzie nacisk na jakość, a ta ponoć nie idzie w parze z szybkim rozwojem. Początkowa inwestycja miała charakter pilotażowy i zakładała kilkumiesięczne, eksperymentalne działanie kilku uruchomionych oddziałów w Warszawie. BankHandlowy musiał nauczyć się tego co w postaci know-how wniósł do Millennium Banco Comerciale Portugues. Ponieważ Handlobank pozycjonowano jako ten, który zapewnia obsługę na najwyższym poziomie, w owej fazie testowej sprawdzano nowe idee, wprowadzano drobne zmiany, by dostatecznie dojść do poziomu usług, który zadowoli większą grupę klientów z grupy docelowej. Zakładano również dywersyfikację sposobu świadczenia usług: „w pewnych rejonach Polski, w których zapotrzebowanie na tradycyjną obsługę jest większe będziemy mieli większą sieć. (…) tam gdzie klienci oczekują bardziej nowoczesnej obsługi, mogą realizować wszystkie potrzeby, łącznie z otwarciem konta, nie wiedząc nawet, gdzie jest zlokalizowany najbliższy oddział” [Jakub Stępień, „Handlobank w telewizji”, Media i Marketing Polska, 27 października – 9 listopada 1999].

Nie udało mi się potwierdzić faktu jakiegoś szczególnego zagęszczenia oddziałów gdzieś w Polsce, czy w Warszawie. Z listy oddziałów wynika, że najwięcej, bo siedem placówek jest w Warszawie. W Szczecinie są cztery, a w pozostałych miastach jedna, dwie. Nie sądzę, żeby w Warszawie istniało większe zapotrzebowanie na tradycyjne usługi. Większa liczba oddziałów wynika raczej z gęstości zaludnienia. Być może ów plan zostanie zrealizowany w przyszłości. W Handlobanku uważają, że reakcja grupy docelowej jest możliwa do przewidzenia. „Pytaniem pozostaje jej liczebność w danym mieście” mówi Witold Gedymin. Aktualnie Handlobank posiada 33 palcówki. Pod koniec 2000 roku zamierza mieć 80. W zamierzeniach sprzed pół roku zakładano, że do końca 1999 roku będzie ich miał ponad 60. Widocznie trzeba było dużo udoskonalać, by zachować pożądaną jakość usług i to hamowało rozwój ilościowy. Nie należy jednak ganić banku za niedotrzymanie terminów, ponieważ głównym jego celem jest zapewnienie wysokiej jakości świadczonych usług