Czwarta fala fuzji i przejęć – skala, przyczyny i perspektywy

Oceń tę pracę

FALA IV – KONIEC LAT SIEDEMDZIESIĄTYCH – OBECNIE

Trzy pierwsze fale fuzji i przejęć mają znaczenie historyczne. Z punktu widzenia obecnej i przyszłej sytuacji gospodarki światowej, największe znaczenie ma trwająca obecnie czwarta fala. Fala ta, którą uruchomiły strategiczne decyzje przedsiębiorstw, ma charakter najbardziej kompleksowy i obejmuje swoim zasięgiem niemal wszystkie kraje o wolnorynkowej gospodarce. Jednak, tradycyjnie już, największe znaczenie i zasięg ma w gospodarce amerykańskiej.

Tabela 2

Największe transakcje w latach siedemdziesiątych

Rok

Firma przejmująca
(Oferent)

Firma przejęta
(Cel)

Wartość
w  USD

1979

SHELL OIL

Belridge Oil

3,7 mld

1979

EXXON

Reliance Electric

1,4 mld

1978

UNITED TECHNOLOGIES

Carrier Corp

1,3 mld

1978

RJR NABISCO

DelMonte

936 mln

1979

MOBIL

General Crude Oil

763 mln

Źródło: http://www.forbes.com/

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech IV fali (szczególnie w latach 80-tych) jest fakt występowania w skali masowej przejęć wspomaganych dźwignią finansową (LBO – leverage buyout), oraz liczne wrogie przejęcia (hostile takeovers). W znacznie większym stopniu niż poprzednio w fuzjach i przejęciach stosuje się wyrafinowaną inżynierię finansową (w tym właśnie okresie powstały obligacje śmieciowe). W związku z tym w obecnej fali bardzo istotną rolę odgrywają banki inwestycyjne. Inną interesującą cechą jest fakt, że przedmiotem przejęcia lub przynamniej oferty przejęcia są największe i najbardziej znane korporacje amerykańskie. Nową grupą inwestorów biorących udział w przejęciach są tzw. rajderzy (corporate raiders). Są to inwestorzy finansowi specjalizujący się w przejęciach typu LBO (ze słynnym Kohlberg Kravis Roberts & Co na czele). Nie bagatelną rolę przy tej fali odegrała znowu administracja rządowa USA za czasów prezydentów R. Reagana i G. Busha, która głosiła pogląd, że „wielkie niekoniecznie jest złe”, czego efektem był bardziej tolerancyjny stosunek do wielkich fuzji i przejęć.

Tabela 3

Największe transakcje w latach osiemdziesiątych

Rok

Firma przejmująca
(Oferent)

Firma przejęta
(Cel)

Wartość aktywów Celu
w  mld USD

1988

KOHLBERG KRAVIS ROBERTS

RJR Nabisco

24,6

1989

BEECHAM GROUP PLC

SmithKline Beckman

16,1

1984

CHEVRON

Gulf

13,2

1988

PHILIP MORRIS

Kraft

13,1

1989

BRISTOL-MYERS

Squibb

12,0

Źródło: http://www.forbes.com/

W ostatnich latach fuzje i przejęcia stały się jednym z podstawowych sposobów ekspansji rynkowej przedsiębiorstw na całym świecie co powoduje w konsekwencji, że liczba i wartość tych transakcji z roku na rok stale zwiększa się.

W samym tylko 1999 roku, wartość transakcji fuzji i przejęć przeprowadzonych na świecie wyniosła 3,43 biliona USD. Z tej rekordowej kwoty około 1,75 biliona USD przypada na same Stany Zjednoczone. Coraz częściej dochodzi też do megafuzji, których wartość przekracza grubo 10 mld USD.

Tabela 4

Największe fuzje 1998 roku

Firma przejmująca

Firma przejęta

Wartość transakcji
w mld USD

EXXON

Mobil

86,4

TRAVELERS GROUP

Citicorp

72,6

SBS COMMUNICATIONS

Ameritech

72,4

BELL ATLANTIC

GTE

71,3

AT&T

TCI

69,9

Źródło: http://www.forbes.com/

Obecna fala fuzji i przejęć zapoczątkowana została (oczywiście w USA) przez siedem czynników:

  • obniżony kurs dolara amerykańskiego wobec walut europejskich i japońskiego jena, co spowodowało, iż amerykańskie spółki były relatywnie tanie dla zagranicznych nabywców,

  • bezprecedensowy poziom inflacji w latach siedemdziesiątych i we wczesnych latach osiemdziesiątych, który zwiększył znacznie wartość odtworzeniową aktywów firm, mimo że w tym samym czasie słaby rynek akcji obniżył rynkową wartość tych firm,

  • pogląd generalnie akceptowany przez wielkie spółki surowcowe, że taniej jest „kupować rezerwy zasobów na Wall Street” przez przejęcia, niż prowadzić działalność poszukiwawczą w terenie,

  • próby obrony przed agresywnymi inwestorami na drodze fuzji i przejęć obronnych,

  • rozwój rynku obligacji o wysokim oprocentowaniu (high-yield bonds) – zwanymi też obligacjami śmieciowymi (junk bonds), co umożliwiło w znacznie większym stopniu wykorzystanie długu przy przejmowaniu przedsiębiorstw, niż to było możliwe uprzednio,

  • zwiększone umiędzynarodowienie interesów, które prowadziło do większych korzyści skali i do powstania korporacji działających na skalę ogólnoświatową.

Obecnie wielu znawców tematu oczekuje kontynuacji fali fuzji i przejęć w skali światowej, której powodem są następujące czynniki6: 

  • wzrost ekonomiczny i niska inflacja, zapewniające przedsiębiorstwom stabilne środowisko gospodarcze ułatwiające ekspansję. Jednocześnie, bez fuzji umożliwiających obniżkę kosztów, wiele przedsiębiorstw z „dojrzałych” branż gospodarki (mature industry) np. przemysł hutniczy i ciężki, ma coraz większe trudności z uzyskaniem większego niż jednocyfrowy wzrostu zysków;

  • wysoki poziom notowań na wielu międzynarodowych rynkach kapitałowych czyni wiele przedsiębiorstw silnymi finansowo co ułatwia im łączenie się z innymi firmami. Dodatkowo wysokie notowania akcji znacznie zwiększające wartość rynkową przedsiębiorstw powodując powstrzymywanie się przed wrogimi przejęciami (hostile takeovers), zachęcając jednocześnie do zacieśniania współpracy pomiędzy dawnymi konkurentami.

Znoszenie ograniczeń prawnych w wielu dziedzinach gospodarki pozwala na konsolidację, która przez nie była to tej pory powstrzymywana. Ma to szczególne znaczenie przy fuzjach i przejęciach w skali międzynarodowej. Dodatkowo oprócz znoszenia owych regulacji w poszczególnych sektorach gospodarki można zauważyć ogólnoświatową tendencję w kierunku uwalniania mechanizmów rynkowych.

Dlaczego czwarta fala miała odmienny charakter

Czwarta fala różniła się od wcześniejszych nie tylko rozmiarem transakcji. Na jej kształt jednocześnie wpływały rozwój rynku kapitałowego, łatwiejszy dostęp do finansowania dłużnego, zmiany kursów walut, deregulacja oraz coraz szersza działalność międzynarodowa przedsiębiorstw. W takich warunkach zakup firmy mógł służyć szybkiemu wejściu na obcy rynek, zdobyciu technologii, marki lub sieci dystrybucji. Równocześnie wzrost wycen giełdowych dawał silnym spółkom możliwość płacenia własnymi akcjami, a niższa wycena celu mogła zachęcać do oferty wrogiej.

W obrębie tej samej fali występowały więc transakcje o odmiennej logice. Przejęcie strategiczne miało wzmacniać podstawową działalność nabywcy. Przejęcie finansowe opierało się przede wszystkim na ocenie przepływów pieniężnych, wartości aktywów i możliwości obsługi zadłużenia. Operacja wroga pozwalała ominąć sprzeciw zarządu celu, natomiast połączenie obronne mogło utrudnić wejście niepożądanego inwestora. Megafuzje były najbardziej widoczne, ale nie wyczerpywały zjawiska, ponieważ obok nich odbywało się wiele mniejszych transakcji zmieniających lokalne rynki.

Każdy uczestnik pełnił w tym procesie inną rolę. Przedsiębiorstwo określało cele rozwojowe i odpowiadało za późniejszą integrację. Bank inwestycyjny pomagał w wycenie, przygotowaniu finansowania i przeprowadzeniu oferty. Rajder poszukiwał spółek, których wartość można było podnieść przez zmianę kontroli, restrukturyzację lub sprzedaż części aktywów. Państwo wyznaczało granice poprzez prawo konkurencji, regulacje rynku kapitałowego i przepisy sektorowe. Dlatego dynamiki czwartej fali nie można objaśnić jednym czynnikiem, takim jak dostępność taniego kredytu. Była wynikiem współdziałania instytucji, instrumentów finansowych i decyzji strategicznych.

Same wartości transakcji również wymagają ostrożnej interpretacji. Kwoty z różnych lat nie są bezpośrednio porównywalne z powodu inflacji, zmian kursowych oraz wzrostu całej gospodarki. Wysoka cena nie przesądza też o powodzeniu połączenia. Pokazuje oczekiwania w dniu zawarcia umowy, a nie to, czy po integracji rzeczywiście osiągnięto zakładane oszczędności i dodatkowe przychody. Pełniejszy obraz daje równoczesne badanie liczby operacji, ich udziału w wielkości rynku, sposobu finansowania, zapłaconej premii oraz późniejszych wyników połączonych przedsiębiorstw.

Odrębnego spojrzenia wymaga zależność pomiędzy koniunkturą a zachowaniem stron. W okresie rosnących kursów zarządy łatwiej akceptują rozliczenie akcjami, ponieważ taki środek zapłaty wydaje się mniej kosztowny niż gotówka. Spadek rynku może natomiast podważyć uzgodniony parytet i utrudnić finansowanie długiem. Wysokie wyceny chronią potencjalny cel przed tanim atakiem, lecz mogą także zachęcać jego właścicieli do sprzedaży. Z tego powodu fala połączeń nie rozwija się równomiernie. Przyspiesza, gdy oczekiwania, dostępność kapitału i gotowość regulatorów układają się w sprzyjającą całość, a hamuje, gdy rośnie niepewność co do ceny pieniądza lub przyszłych wyników. Perspektywy następnych transakcji zależą więc zarówno od planów przedsiębiorstw, jak i od warunków, w których plany te mają zostać sfinansowane i ocenione przez rynek.

Równie istotna jest możliwość przeprowadzenia integracji. Łatwość pozyskania kapitału zwiększa liczbę potencjalnych zakupów, ale ograniczona liczba doświadczonych menedżerów i zespołów wdrożeniowych wyznacza praktyczne tempo zmian. Przedsiębiorstwo prowadzące kilka połączeń jednocześnie może utracić kontrolę nad zależnościami, nawet jeśli każda transakcja oddzielnie wydaje się uzasadniona. Zdolność integracyjna staje się więc zasobem równie ważnym jak środki na zapłatę ceny.

Przypisy

  1. John Gapper, Just like old times on Wall Street, Financial Times Survey, June 20 1997, str. 1. ↩

Konsolidacja i prywatyzacja polskiego sektora bankowego

Oceń tę pracę

1.2.4. Konsolidacja oraz prywatyzacja sektora bankowego

W końcu 1998 r. działały w Polsce 83 banki komercyjne i 1189 banków spółdzielczych. ,,Zdaniem specjalistów dla obsługi gospodarki takiej jak polska wystarczyłoby 6-7 dużych, nowoczesnych banków”. Przytoczone tu stanowisko Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej oznacza, że polski sektor bankowy wymaga konsolidacji w obliczu braku perspektyw samodzielnego bytu małych banków w konfrontacji z dużymi bankami krajowymi i jeszcze większymi bankami zagranicznymi. Proces konsolidacji polskiego systemu bankowego następuje od 1993 r., od połowy lat dziewięćdziesiątych uległ pewnemu przyspieszeniu, lecz nadal jego tempo trudno uznać za dostateczne. Nie w pełni wykorzystaną okazję do większej konsolidacji stwarzał okres przezwyciężania kryzysu systemu bankowego. Przykładów dostarczają gospodarki krajów zachodnich, w których konsolidacja była metodą postępowania w przypadkach bankructwa i niewypłacalności prywatnych instytucji finansowych. Przejmowanie deficytowych banków przez inne banki nierzadko było wspierane środkami publicznymi, jednak banki przejmujące dostawały niewiele ponad długi upadłych instytucji. Polskie banki państwowe planowano dofinansować w wysokości umożliwiającej im osiągnięcie współczynnika wypłacalności na poziomie 8%, lecz jak się później okazało, w większości przypadków przekroczył on nawet 20%. Kwota dofinansowania ponad dwukrotnie przekroczyła szacowaną na 2 mld. zł wartość umorzonych wierzytelności. Poza jednym wyjątkiem żaden z dofinansowanych banków nie przejął wówczas przeżywających trudności banków prywatnych czy państwowo-prywatnych z mniejszościowym udziałem podmiotów państwowych. Zasadnicze znaczenie miał prymat prywatyzacji, potrzeba konsolidacji ujawniła się później. Z perspektywy czasu taka hierarchia celów wydaje się dyskusyjna, wobec czego obecnie zarówno prywatyzacji jak i konsolidacji nadaje się pierwszorzędne znaczenie, nie sformułowano jednak strategii rozwoju polskiej bankowości z uwzględnieniem tych potrzeb8.

Prywatyzacja była celem polityki państwa od początku procesu transformacji. Jej realizacji służyć miała swoboda wejścia na rynek bankowy podmiotów prywatnych, co uprzednio przedstawiono, a także program przekształceń własnościowych sektora bankowego z 1991 r., w którym zakładano sukcesywną prywatyzację dziewięciu banków państwowych w latach 1993-1996 i w późniejszym okresie pozostałych banków będących własnością państwową. W pierwszej kolejności (w latach 1991-1992) sprywatyzowano dwa banki z kapitałem mieszanym (BIG S.A. i BRE S.A.) przez sprzedaż pakietów akcji posiadanych dotychczas przez podmioty państwowe. W 1993 r. sprywatyzowano dwa banki z dziewiątki (Wielkopolski Bank Kredytowy S.A. i Bank Śląski S.A.), przy czym udało się pozyskać zagranicznych inwestorów strategicznych, w późniejszym okresie kapitał zagraniczny przejął kontrolę nad tymi bankami. Kryzys sektora bankowego zahamował prywatyzację. Dopiero w 1995 r. sprywatyzowane zostały dwa banki z dziewiątki Bank Przemysłowo-Handlowy oraz Bank Gdański, ten ostatni został przejęty przez BIG S.A.. W 1997 r. na WGPW rozpoczęto notowanie akcji Banku Handlowego w Warszawie S.A. i Powszechnego Banku Kredytowego S.A.. Tym samym zostały sprywatyzowane Cuprum-Bank, znajdujący się pod kontrolą BH oraz Polski Bank Rozwoju i Górnośląski Bank Gospodarczy, nad którymi kontrolę kapitałową sprawował PBK. Sprywatyzowane też zostały będące własnością NBP Polski Bank Inwestycyjny i Prosper Bank w drodze sprzedaży ich akcji Kredyt Bankowi. W 1998 r. rozpoczęto prywatyzację Banku Polska Kasa Opieki S.A. Grupa Pekao S.A., jego akcje notowane są na WGPW. Sprywatyzowano też przez sprzedaż akcji Powszechnemu Bankowi Kredytowemu S.A. Pierwszy Komercyjny Bank S.A., znajdujący się pod kontrolą NBP. W rezultacie procesów prywatyzacyjnych w końcu 1998 r. w 13 bankach przewagę miał kapitał państwowy, w tym 6 było bezpośrednio własnością skarbu państwa, a ich udział w sumie aktywów wynosił odpowiednio 46 i 36,9%9.

Wyrazem stanu sprywatyzowania polskiego systemu bankowego jest znaczenie banków na WGPW. W końcu 1998 r. na giełdzie notowane były akcje 16 banków, ich udział w kapitalizacji giełdy wynosił 32,1%. Ta licząca się obecność banków na WGPW wyznacza w pewnym zakresie granice dalszej prywatyzacji omawianego sektora z udziałem kapitału krajowego. W toczących się dyskusjach powszechnie uznaje się, że dalsza prywatyzacja jest konieczna, przedmiotem sporu pozostaje sposób jej realizacji, a zwłaszcza udział inwestorów zagranicznych, co będzie przedmiotem rozważań w dalszej części10.

Jednak rosnąca z roku na rok liczba banków notowanych na WGPW jest z drugiej strony czynnikiem sprzyjającym konsolidacji, bowiem giełda stwarza możliwości pozyskania funduszy niezbędnych do fuzji z innym bankiem.

Obecnie konsolidacja nie jest traktowana jako alternatywa prywatyzacji. Prywatyzacja ma na celu stworzyć bankom możliwość aktywnego zarządzania własnym kapitałem przez otwarcie na rynek kapitałowy, zaś konsolidacja jest środkiem służącym osiąganiu konkurencyjnej pozycji rynkowej. Jeden i drugi kierunek przekształceń ma równorzędną i wzajemnie uzupełniającą się rolę w transformacji polskiego systemu bankowego do otwartej gospodarki rynkowej. Jak wspomniano, konsolidacja w rozwiniętych gospodarkach jest wykorzystywana do ratowania niewypłacalnych banków przez inne instytucje bankowe. Jednak najbardziej charakterystyczna tendencja współczesnej gospodarki to ciągły proces konsolidacji w obliczu nieustannego zagrożenia potencjalnym przejęciem. W Polsce dodatkowo potrzeba konsolidacji jest uzasadniona niskim stopniem kapitalizacji, nieadekwatnym do potrzeb finansowania polskiej gospodarki i konkurencji banków zagranicznych oraz brakiem instytucji bankowych o charakterze ogólnopolskim z dostatecznie rozwiniętą siecią. Stąd wniosek o potrzebie koncentracji jako alternatywie dla niedostatecznego wyposażenia kapitałowego. Te argumenty przesądziły o administracyjnym utworzeniu w 1996 r. Grupy Pekao S.A., w skład której weszły Bank Polska Kasa S.A. oraz 3 banki z dziewiątki: Bank Depozytowo-Kredytowy S.A., Pomorski Bank Kredytowy S.A. oraz Powszechny Bank Kredytowy S.A..

Proces konsolidacji w polskim systemie bankowym rozpoczął się znacznie wcześniej, w 1993 r. BIG S.A. przy wsparciu NBP przejął bankrutujący Łódzki Bank Rozwoju, Kredyt Bank S.A. – Bank Ziemski, Bank Zachodni S.A. z Wrocławia – Warszawski Bank Zachodni. W kolejnych latach procesy konsolidacyjne nasilały się. Do liderów konsolidacji zaliczyć należy Kredyt Bank PBI S.A., który przejął wspomniany Bank Ziemski, Bank Regionalny w Rybniku, PBH Gecobank, Bank Depozytowo-Powierniczy Glob oraz nabył od NBP Polski Bank Inwestycyjny i Prosper Bank. Spektakularny przykład konsolidacji dla poprawy pozycji konkurencyjnej przez ekspansję geograficzną to BIG, który oprócz wspomnianego Łódzkiego Banku Rozwoju w 1995 r. przejął dwukrotnie większy Bank Gdański S.A. Aktywnością w procesach konsolidacyjnych odznaczały się także Powszechny Bank Kredytowy S.A. (przejął Górnośląski Bank Gospodarczy, nabył postawiony w stan likwidacji Bank Morski oraz sanowany przez NBP Pierwszy Komercyjny Bank S.A.) oraz jedyny nie sprywatyzowany z dziewiątki Bank Zachodni S.A..

Rezultatem procesów konsolidacyjnych jest zmniejszanie się liczby banków – w końcu stycznia 1999 r. funkcjonowało 79 banków komercyjnych (w styczniu nastąpiła fuzja banków w ramach Grupy Pekao S.A. oraz ogłoszono upadłość SAVIM Banku) wobec 95 w 1992 r., a dodać trzeba, że w latach 1993-1998 licencję otrzymało 20 banków. Widoczna jest coraz większa koncentracja w sektorze bankowym – w ciągu 1998 r. liczba banków o aktywach netto powyżej 10 mld. zł zwiększyła się z 6 do 11, a ich udział w sumie aktywów banków komercyjnych stanowił na koniec grudnia 68,7%, zaś liczba małych banków, o aktywach niższych niż 1 mld. zł zmniejszyła się z 52 do 42 (47% aktywów banków komercyjnych)11.

Dalsza konsolidacja polskiego sektora bankowego jest konieczna w celu zdobycia pozycji na konkurencyjnym rynku, a także nieunikniona wobec włączenia się gospodarki polskiej w nurt gospodarki światowej. Przyśpieszeniu konsolidacji powinna służyć polityka państwa polegająca na tworzeniu warunków, w których banki byłyby zainteresowane łączeniem swojej działalności na różnych płaszczyznach. W szczególności chodziłoby tutaj o przyjazne konsolidacji rozwiązania podatkowe, politykę pieniężną, politykę dywidendy, preferencje dla wdrażania nowych technologii.

Pewne nadzieje na przyśpieszenie prywatyzacji, a także konsolidacji w systemie bankowym można wiązać z reformą systemu emerytalnego. Wejście na rynek finansowy powszechnych towarzystw emerytalnych jako poważnych inwestorów instytucjonalnych powinno ożywić popyt na WGPW, a tym samym stworzyć korzystne warunki emisji papierów wartościowych przez banki już notowane na giełdzie, co umożliwi im przejmowanie innych banków, a także otworzy możliwość wprowadzenia nowych banków na parkiet.

Przypisy

  1. M.Gołajewska, M.Józefowska, P.Wyczański, Sytuacja finansowa banków w 1998 r. NBP, Materiały i Studia nr 86, Warszawa, marzec 1999, s. 19. ↩

  2. System finansowy w Polsce. Lata dziewięćdziesiąte. Praca zbiorowa pod redakcją B.Pietrzaka i Z.Polańskiego, PWN, Warszawa 1997, s. 65. ↩

  3. M.Gołajewska, M.Józefowska, P.Wyczański, Sytuacja finansowa banków w 1998 r. NBP, Materiały i Studia nr 86, Warszawa, marzec 1999, s. 23. ↩

  4. M.Gołajewska, M.Józefowska, P.Wyczański, Sytuacja finansowa banków w 1998 r. NBP, Materiały i Studia nr 86, Warszawa, marzec 1999, s. 25. ↩

Restrukturyzacja polskiego sektora bankowego w latach dziewięćdziesiątych

Oceń tę pracę

1.2.3. Restrukturyzacja

Zaostrzenie norm i praktyki sprawowania nadzoru bankowego paradoksalnie uzewnętrzniło kryzys systemu bankowego, jak i przyczyniło się do zahamowania tendencji recesyjnych. Główne kierunki działań NBP jako organu nadzoru bankowego to6:

  • Polityka licencjonowania, jak wspomniano od 1993 r. zezwolenia na prowadzenie działalności bankowej otrzymywały wyłącznie banki zagraniczne, często w formie objęcia większościowego pakietu akcji w bankrutującym polskim banku.

  • Eliminacja podmiotów, których uzdrawianie byłoby zbyt kosztowne – do 1999 roku sądy ogłosiły upadłość 5 banków komercyjnych i 133 banków spółdzielczych.

  • Przejęcie przez NBP bezpośredniej kontroli nad Pierwszym Komercyjnym Bankiem w Lublinie, który następnie przejął kilka banków spółdzielczych, oraz Prosper Bankiem S.A.

  • Wspomaganie finansowe banków przejmujących inne podmioty znajdujące się w stanie likwidacji w drodze nabywania przez NBP papierów wartościowych emitowanych przez te banki, udzielanie oprocentowanych kredytów refinansowych i lombardowych, gwarantowanie lokat bankowych, zwalnianie z tworzenia rezerwy obowiązkowej. Łączne zaangażowanie NBP w finansowanie działań sanacyjnych w systemie bankowym na koniec 1997 r. wyniosło 608 845 tyś. zł, w tym w bankach komercyjnych 486 618,3 tyś. zł, zaś w bankach spółdzielczych 126 226,7 tyś. zł. Zarówno pomoc finansowa NBP dla banków komercyjnych, jak i wsparcie instytucjonalne – wyrażanie zgody na przejęcie banku wyznaczały kierunek zmian – konsolidację, której potrzebę z pełną ostrością ujawnił kryzys systemu bankowego. Szerzej procesy konsolidacji przedstawione zostaną w dalszej części opracowania.

Drugi filar akcji ratowania sektora bankowego stanowiła pomoc rządowa, uruchomiona na mocy ustawy o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków z 1993 r. Zgodnie z tą ustawą do prowadzenia procedury bankowych postępowań ugodowych upoważnione zostały wszystkie banki, dokapitalizowanych zostało natomiast 10 banków państwowych bądź o dominującym udziale kapitałowym skarbu państwa. Przesądziło to o udziale różnych grup banków w programie oddłużania (restrukturyzacją objęto wierzytelności o łącznej wartości 5,16 mld.): 74,2% pięciu banków skarbu państwa (w tym trzy dokapitalizowane na łączną kwotę 2,9 mld. zł), 23,9% dziewięć banków wyłonionych z NBP (w tym siedem dokapitalizowanych) oraz 1,7% innych banków w formie spółek akcyjnych. Rząd skoncentrował się zatem na uzdrawianiu banków z przewagą własności państwowej, wspierając restrukturyzację portfeli kredytowych zasileniem z bezzwrotnych środków budżetowych w formie 15-letnich obligacji restrukturyzacyjnych w kwocie 4 mld. w latach 1993-1994 i 0,7 mld. zł w 1996 r., podczas gdy NBP wspierał procesy sanacji banków prywatnych, wykorzystując jednak głównie środki pomocy zwrotnej, choć udzielanej na warunkach preferencyjnych. Warto tu jednak podkreślić odmienność celów, jakie zamierzano osiągnąć: dla NBP jedynym celem była sanacja systemu bankowego, gdy rząd poprzez restrukturyzację i dokapitalizowanie przygotował objęte nimi banki do prywatyzacji. Argumentami za budżetowym wsparciem banków państwowych były portfele kredytowe odziedziczone po poprzednim systemie – banki tworzone według Prawa Bankowego z 1989 r. same ,,dorobiły się” portfela złych kredytów, następnie brak możliwości powiększenia funduszy własnych ze źródeł zewnętrznych – banki prywatne takiej możliwości nie były pozbawione, wreszcie relatywnie większe obciążenia fiskalne – obligatoryjna dywidenda7.

Restrukturyzacją objęto w 1994 r. ok. 48% należności w sytuacji nieprawidłowej, w 1995 r. ok. 40%, w 1996 r. ok. 42%. Najczęściej stosowaną procedurą oddłużeniową było bankowe postępowanie ugodowe (w kolejnych latach odpowiednio 31, 30 22% wierzytelności restrukturyzowanych). Niemała rolę odegrało też postawienie dłużników w stan upadłości i likwidacji (w kolejnych latach odpowiednio 23, 28 i 40% należności objętych restrukturyzacją). Część wierzytelności została wystawiona do publicznej sprzedaży (w kolejnych latach 15, 12 i 8%). W ramach bankowych postępowań ugodowych zwykle dochodziło do umorzenia części długu wraz z odsetkami (średnio prawie 2/3), dzięki czemu klienci odzyskiwali płynność finansową i uzyskiwali dostęp do nowych źródeł finansowania, co w następstwie pozwalało na spłatę zadłużenia. Obligatoryjna upadłość lub likwidacja dłużnika, a także sprzedaż wierzytelności umożliwiła bankom odzyskanie przynajmniej części należności oraz eliminację z portfela kredytów straconych przez spisanie ich w straty. Rezultatem działań naprawczych była stopniowa poprawa jakości portfela kredytowego (Tabela 1).

Tabela 1. Należności zagrożone w latach 1993-1998.

1993

1994

1995

1996

1997

1998

Udział należności zagrożonych
w należnościach brutto (w %)

31,0

28,5

20,9

10,2

10,2

10,2

w tym:

– należności poniżej standardu

7,5

5,9

5,4

3,9

3,8

3,9

– należności wątpliwych

6,4

5,7

3,5

1,6

1,2

1,8

– należności straconych

17,1

16,9

12,0

7,2

5,2

4,5

Źródło: NBP

Obligatoryjne zabezpieczenie rezerwami celowymi należności nieprawidłowych do końca marca 1994 r., a więc w okresie gdy wykazywały one najwyższy poziom spowodowało wspomniane uprzednio załamanie wyniku finansowego banków w latach 1993-1994, a następnie ich rozwiązywanie w miarę poprawy jakości portfela kredytowego stało się źródłem nadzwyczajnego wzrostu zysków w latach 1995-1996. Można zatem stwierdzić, że zmiany charakteru polityki nadzoru bankowego z liberalnej w latach 1990-1991 na rygorystyczną w następnych latach pogłębiły załamanie systemu bankowego. Niewątpliwie źródłem kryzysu była recesja w gospodarce, lecz jego przebieg byłby łagodniejszy gdyby przez cały czas obowiązywały jednakowe reguły. Stąd m. in. zaistniała konieczność zastosowania szczególnego wsparcia sanacji systemu bankowego. Z perspektywy czasu można jednak postawić tezę, że skoordynowanie programu restrukturyzacji, realizowanego przez rząd i sanacji, przeprowadzanej przez NBP mogło w większym stopniu służyć wzmocnieniu sektora bankowego.

Dlaczego restrukturyzacja była warunkiem działania rynku bankowego

Restrukturyzacja sektora bankowego w latach dziewięćdziesiątych nie sprowadzała się do poprawienia bilansów kilku instytucji. Jej zasadniczym celem było przywrócenie zdolności banków do oceny ryzyka i finansowania gospodarki bez ciągłego przenoszenia strat na państwo. W pierwszych latach transformacji wiele kredytów zostało udzielonych przedsiębiorstwom, które szybko traciły rynki zbytu, płynność albo ekonomiczne podstawy działalności. Gdy nadzór zaczął wymagać realistycznej klasyfikacji należności i tworzenia rezerw, ujawniła się skala problemu wcześniej niewidocznego w sprawozdaniach.

Punktem wyjścia było rozpoznanie, czy trudność danego banku miała charakter przejściowy, czy oznaczała trwałą niewypłacalność. W pierwszym przypadku uzasadnione mogło być wsparcie połączone z programem naprawczym, zmianą zarządzania i ścisłym nadzorem. W drugim dalsze finansowanie jedynie zwiększałoby przyszłe koszty. Stąd równoczesne stosowanie kilku rozwiązań: przejęć przez silniejsze podmioty, likwidacji jednostek bez perspektyw, refinansowania działań sanacyjnych oraz czasowych ulg poprawiających płynność. Selekcja była konieczna, aby pomoc nie utrwalała modeli działania, które doprowadziły do kryzysu.

Osobnym problemem pozostawały portfele złych kredytów. Dokapitalizowanie banku usuwało skutek strat, ale nie rozwiązywało sytuacji zadłużonego przedsiębiorstwa. Dlatego działania wobec banków połączono z postępowaniami ugodowymi, sprzedażą wierzytelności, częściowym umarzaniem długu oraz upadłością lub likwidacją dłużników, których nie dało się uzdrowić. Ugoda miała sens wtedy, gdy przedsiębiorstwo po zmniejszeniu obciążenia mogło odzyskać płynność i obsługiwać pozostałe zobowiązania. Sprzedaż albo spisanie należności pozwalały natomiast oczyścić portfel z pozycji, które nie przynosiły już realnych wpływów.

Rząd i Narodowy Bank Polski używały odmiennych instrumentów, ponieważ odpowiadały za inne części procesu. Zasilenie banków państwowych obligacjami zwiększało ich kapitał i przygotowywało do dalszych przekształceń własnościowych. Pomoc banku centralnego była silniej związana z bezpieczeństwem całego systemu, płynnością oraz kontrolowanym przejmowaniem słabych podmiotów. Oba nurty powinny być oceniane łącznie. Bez odbudowy kapitałów banki ograniczałyby kredytowanie, lecz bez poprawy procedur kapitał zostałby ponownie zużyty na źle rozpoznane ryzyko.

Dane o należnościach zagrożonych pokazują rezultat, ale wymagają ostrożnej interpretacji. Spadek ich udziału oznaczał poprawę jakości portfeli, choć część zmiany wynikała również ze sprzedaży, umorzeń, likwidacji oraz wzrostu wartości nowych kredytów. Jednocześnie rezerwy celowe obciążały wynik w momencie rozpoznania straty, a ich późniejsze rozwiązanie podnosiło wykazywany zysk. Dlatego nagły wzrost rentowności nie musiał oznaczać równie szybkiej poprawy podstawowej działalności. W analizie potrzebne było oddzielenie efektu księgowego od trwałej zdolności do osiągania dochodu.

Najważniejszą konsekwencją restrukturyzacji była zmiana bodźców. Właściciele i zarządy otrzymali sygnał, że bank musi posiadać kapitał odpowiadający podejmowanemu ryzyku, prawidłowo wyceniać kredyt i reagować na pogorszenie sytuacji klienta. Nadzór zyskał praktykę w stosowaniu jednolitych norm, a rynek zobaczył, że licencja bankowa nie chroni przed przejęciem lub upadłością. Równocześnie konsolidacja zmniejszała liczbę najsłabszych instytucji i tworzyła podmioty zdolne ponosić koszty technologii, kontroli wewnętrznej oraz rozbudowy sieci.

Program naprawczy można uznać za skuteczny dopiero wtedy, gdy po zakończeniu pomocy bank działa bez nadzwyczajnego wsparcia. Oznacza to nie tylko dodatni wynik, ale też odpowiednią płynność, wiarygodne dane, sprawne odzyskiwanie należności oraz kulturę, w której wzrost akcji kredytowej nie jest ważniejszy od jakości decyzji. Dopiero połączenie tych elementów pozwalało uznać, że naprawiono nie tylko bilans, lecz także instytucję i jej sposób podejmowania decyzji. Restrukturyzacja lat dziewięćdziesiątych stworzyła takie podstawy, choć jej koszty ponosili akcjonariusze, budżet i część dłużników. Była ceną przejścia od systemu administracyjnego do bankowości, w której strata jest rozpoznawana, rozliczana i ograniczana.

Przypisy

  1. Ibidem, s. 65. ↩

  2. System finansowy w Polsce. Lata dziewięćdziesiąte. Praca zbiorowa pod redakcją B.Pietrzaka i Z.Polańskiego, PWN, Warszawa 1997, s. 64. ↩

Polska bankowość w latach 1989-1993 – reformy i kryzys systemu

Oceń tę pracę

1.2. Bankowość w latach dziewięćdziesiątych.

Polski system bankowy w latach dziewięćdziesiątych został gruntownie przebudowany i chociaż osiągnął pewien stopień stabilności i dojrzałości do funkcjonowania w gospodarce rynkowej to ciągle znajduje się we wstępnej fazie rozwoju i wymaga dalszych przekształceń. W okresie dziesięciolecia 1989-1999 r. funkcjonowania systemu bankowego można wyróżnić charakterystyczne fazy3:

  • intensywny wzrost liczebności banków w latach 1989-1991,

  • kryzys systemu bankowego w latach 1992-1993,

  • sanacja, restrukturyzacja w latach 1993-1995,

  • stabilizacja, prywatyzacja, konsolidacja w latach 1996-1997,

  • poszukiwanie modelu konkurencyjnego systemu bankowego od 1996 r.

Wyodrębnienie tych etapów rozwoju, a także określenie czasu ich trwania ma charakter umowny, opiera się dominacji pewnych tendencji. Nie oznacza to jednak, że takie tendencje nie występowały w innych fazach, lecz wówczas ich znaczenie było drugorzędne. W niniejszym opracowaniu podjęto próbę oceny wpływu otoczenia makroekonomicznego, a w tym przede wszystkim ogólnej sytuacji ekonomicznej oraz rozwiązań instytucjonalno-systemowych i polityki gospodarczej na proces kształtowania się polskiego systemu bankowego w latach dziewięćdziesiątych i perspektywy rozwojowe w najbliższej przyszłości. Analiza dziesięcioletnich doświadczeń ma nie tylko znaczenie historyczne, lecz stanowi podstawę wnioskowania prospektywnego.

1.2.1. Reformy systemu bankowego w 1989r.

W systemie nakazowo-rozdzielczym funkcję regulatora gospodarki pełnił centralny planista, pieniądz odgrywał bierną rolę rozliczeniową. Podjęta na początku lat osiemdziesiątych próba reformy systemu bankowego nie przyniosła spodziewanych rezultatów, gdyż pieniądz nadal miał poślednie znaczenie w gospodarce. Powstałe w tym okresie z inicjatywy agend rządowych i przedsiębiorstw państwowych Bank Rozwoju Eksportu S.A., Bank Inicjatyw Gospodarczych S.A. i Łódzki Bank Rozwoju nie posiadały swobody działania, podobnie jak wcześniej istniejące banki na czele z NBP finansowały realizację zadań wyznaczonych przez administrację państwową. Instytucjonalno-prawne ramy właściwej reformy systemu bankowego stanowiły uchwalone w 1989 r. Prawo Bankowe i Ustawa o Narodowym Banku Polskim. W utworzonym na tej podstawie dwuszczeblowym systemie bankowym Narodowy Bank Polski stał się bankiem centralnym. Wydzielenie działalności komercyjnej z NBP nastąpiło w drodze przekształcenia w 1989 r. części jego oddziałów w dziewięć samodzielnych regionalnych państwowych banków, które podjęły działalność depozytowo-kredytową.

Przesłanki doktrynalne – dążenie NBP do demonopolizacji systemu bankowego oraz stworzenie możliwości pojawienia się konkurencji – przesądziły o liberalnej polityce licencjonowania. Ułatwienia w dostępie do rynku usług bankowych dla nowych podmiotów w formie spółek akcyjnych (niskie wymogi kapitałowe – w 1989 r. i na początku 1990 r. minimalny kapitał założycielski nowego banku wynosił 4 mld. starych złotych, następnie był podwyższany kolejno do 10 mld. starych złotych, 20 mld. starych złotych w 1992 r. do 70 mld. starych złotych oraz ostatecznie do 5 mld. ECU – małe wymagania wobec kadry zarządzającej bankiem, krótki horyzont czasowy planu działalności) umożliwiły powstanie w latach 1989-1991 kilkudziesięciu banków. W 1989 r., nie licząc wyłonionych z NBP 9 banków państwowych (przekształconych następnie w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa) oraz banków spółdzielczych, licencję uzyskało 8 banków, z których 2 rozpoczęły działalność operacyjną. W 1990 r. licencję uzyskały aż 42 banki (w tym 3 zagraniczne), działalność operacyjną podjęło 21 banków. Rok później w 1991 r. wydano kolejnych 16 licencji (w tym dla 4 banków z przewagą kapitału zagranicznego), zaś działalność operacyjną uruchomiły 32 banki. I był to ostatni rok tak dynamicznego ekstensywnego rozwoju sektora bankowego. W 1992 r zaostrzono kryteria tworzenia nowych banków, zezwolenie Prezesa NBP na prowadzenie działalności bankowej uzyskały tylko 4 podmioty (w tym jeden z kapitałem zagranicznym). W rezultacie liberalnych metod wdrażania prawa bankowego z 1989 r. w końcu 1992 licencję posiadało 95 banków komercyjnych już funkcjonujących lub będących w stadium organizacji (w tym 5 banków spółdzielczych powstałych w oparciu o to ustawodawstwo) wobec 7 (nie licząc NBP) funkcjonujących przed reformą.

Oprócz znacznej swobody wejścia powstawanie nowych banków było możliwe na gruncie inflacyjnych zysków osiąganych w sektorze przedsiębiorstw: w 1989 r. ich rentowność wynosiła 45,4%, w 1990 r. 29,4%, zaś motywacją do podejmowania działalności bankowej była jeszcze wyższa rentowność w sektorze bankowym: 74,0% w 1989 r., 65,7% w 1990 r., 26,5% w 1991 r., kiedy rentowność przedsiębiorstw obniżyła się do 4,8%.

Wskutek zanikania zysków inflacyjnych oraz zaostrzania kryteriów uzyskania licencji od 1993 r. zezwolenia na prowadzenie działalności krajowej nie otrzymał żaden podmiot krajowy (nie licząc powstałych na podstawie decyzji administracyjnych Polskiego Banku Inwestycyjnego S.A. wyodrębnionego z NBP i regionalnych banków zrzeszających banki spółdzielcze), dopuszczono natomiast do polskiego sektora bankowego kilka banków zagranicznych.

1.2.2. Kryzys w systemie bankowym

Nadzieje na przyciągnięcie znaczących kapitałów do sektora bankowego okazały się złudne, powstało wiele małych, o niskich kapitałach, źle zarządzanych banków, które konkurując z większymi ,,starymi” bankami znalazły się w trudnej sytuacji. Pogarszanie się sytuacji następowało także w dużych bankach jako opóźniony skutek recesji w gospodarce w latach 1990-1991, której przejawem była m.in. utrata zdolności kredytowej wielu klientów banków. O ile w 1990 r. zdolności kredytowej nie posiadało 584 przedsiębiorstw, to w 1991 r. już 2880, zaś w 1992 r. – 5764, do 1994 r. ich liczba wzrastała, lecz dynamika wyraźnie osłabła. Odbiciem tego było narastanie zjawiska złych kredytów w bankach: należności nieprawidłowe stanowiły 8% w 1990 r., 8,5% w 1991 r., 22,0% w 1992 r., 35% w 1993 r., 32% w 1994 r., po czym nastąpiła radykalna redukcja w latach następnych.

Spadek tempa inflacji stanowił przesłankę obniżek stóp procentowych, przy czym charakterystyczna była ich asymetria – dla podtrzymania popytu na kredyt ze strony najbardziej wiarygodnych klientów banki w mniejszym stopniu redukowały oprocentowanie kredytów niż depozytów. Obniżanie się marży odsetkowej oraz niespłacone należności od klientów w złej sytuacji finansowej prowadziły do pogarszania się relacji między odsetkami zapłaconymi od depozytów i otrzymanymi z kredytów: w 1990 r. wynosiła ona 55,2%, w 1991 r. 67,2%, w 1992 r. 80,1%, w 1993 r. 98,2%, w 1994 r. 107,0% i dopiero w 1995 r. uległa obniżeniu do 65,7%. Znalazło to swój wyraz w obniżaniu się wskaźnika udziału wyniku z działalności bankowej w łącznych przychodach banków: w 1990 r. relacja ta wynosiła 47,5%, w 1991 r. 38,6%, w 1992 r. 30,3%, w 1993 r. 28,2%, w 1994 r .29%, przy czym w latach 1992-1994 istotną rolę w podtrzymywaniu wyniku bankowego odgrywały dochody pozaodsetkowe, które stanowiły ok. 1/3 dochodów ogółem wobec niespełna 20% w okresie wcześniejszym4.

W latach 1991-1994 czynnikiem silnie obniżającym wynik finansowy banków były odpisy na rezerwy celowe tworzone jako zabezpieczenie złych kredytów – stanowiły one kolejno 18,7, 10,7, 34,5, 28,7% wyniku bankowego. Tak znaczne obciążenie rezerwami celowymi wynikało z narosłych zaległości w ich tworzeniu w początkowym okresie funkcjonowania banków. Okres ten bowiem odznaczał się nie tylko liberalną polityką licencjonowania banków, lecz również liberalną polityką nadzoru nad ich działalnością5.

Normy i współczynniki przezorności bankowej zawarte w zaleceniach wydawanych przez Prezesa NBP w 1990 r. nie zostały potraktowane przez banki jako bezwzględnie obowiązujące, miały raczej znaczenie orientacyjne. W tym też należy upatrywać jednej z przyczyn kryzysu w systemie bankowym, której przejawem było nie utworzenie rezerw na należności nieprawidłowe, a skutkiem konieczność odrabiania zaległości w tym zakresie. Wydawane od 1992 r. zarządzenia Prezesa NBP odnośnie do bezpieczeństwa funkcjonowania banków mają charakter obligatoryjny i są konsekwentnie egzekwowane przez nadzór bankowy, co eliminuje potencjalne źródła kryzysu w systemie bankowym wynikające z lekceważenia norm przezorności bankowej. Jednakże w 1992 r. rygorystyczne podejście do obowiązku utworzenia wymaganych rezerw celowych spowodowało wydatne pogorszenie się sytuacji ekonomicznej banków, choć właściwsze byłoby stwierdzenie, że ujawniło wcześniej występujące zjawiska kryzysowe.

Niemałą rolę w generowaniu kryzysu w systemie bankowym odegrały rozwiązania podatkowe. W latach 1990-1991 do przychodów zaliczano zapadłe, lecz nieotrzymane odsetki od kredytów, w praktyce część tych przychodów nie została zrealizowana, choć zapłacono podatek od dochodów z tego tytułu.

Do 1994 r. rezerwy tworzone na należności nieprawidłowe nie stanowiły kosztu uzyskania przychodu w myśl ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, w istotny sposób zwiększając obciążenia banków. W konsekwencji w 1993 r. suma zapłaconych podatków przekroczyła kwotę zysku brutto (liczonego z uwzględnieniem odpisów na rezerwy celowe), banki poniosły stratę netto. W 1994 r. wynik finansowy netto był bliski zeru. Ostatecznie znalazło to swój wyraz w zmianach wyposażenia kapitałowego banków: w 1994 r. fundusze zasadnicze i rezerwowe obniżyły się o 17%, o kolejne 27,7% w 1995 r. i ich kwota w końcu tego roku była niższa niż w końcu 1993 r.

Przypisy

  1. System finansowy w Polsce. Lata dziewięćdziesiąte. Praca zbiorowa pod redakcją B.Pietrzaka i Z.Polańskiego, PWN, Warszawa 1997, s. 56. ↩

  2. T. Gruszewski, Instytucje i rynki finansowe, TNOiK, Toruń 1999, s. 42. ↩

  3. System finansowy w Polsce. Lata dziewięćdziesiąte. Praca zbiorowa pod redakcją B.Pietrzaka i Z.Polańskiego, PWN, Warszawa 1997, s. 59. ↩

Redagowanie przypisów bibliograficznych

5/5 - (1 vote)

Przypisy bibliograficzne są jednym z podstawowych elementów pracy dyplomowej. To dzięki nim czytelnik może ustalić, z jakich źródeł korzystał autor, sprawdzić pochodzenie konkretnej informacji, odnaleźć cytowaną publikację i zweryfikować poprawność przywołanych danych. W dobrze przygotowanej pracy przypisy nie są dodatkiem technicznym wykonywanym dopiero na końcu, lecz stałym elementem procesu pisania. Powinny powstawać równolegle z tekstem i być redagowane według jednego, konsekwentnie stosowanego schematu.

W pracach z bankowości przypisy mają szczególne znaczenie ze względu na różnorodność wykorzystywanych materiałów. Oprócz książek i artykułów naukowych pojawiają się często raporty banków, sprawozdania finansowe, dokumenty instytucji publicznych, akty prawne, materiały statystyczne, publikacje internetowe i raporty branżowe. Każdy z tych rodzajów źródeł wymaga nieco innego sposobu opisu. Najważniejsza pozostaje jednak jedna zasada: przypis powinien umożliwiać jednoznaczną identyfikację źródła.

Po co właściwie stosuje się przypisy?

Najważniejszą funkcją przypisu bibliograficznego jest wskazanie źródła informacji wykorzystanej w pracy. Jeżeli autor przytacza definicję ryzyka kredytowego, przedstawia klasyfikację kredytów, opisuje poglądy określonego ekonomisty albo korzysta z danych dotyczących wyniku finansowego banku, powinien wskazać, skąd pochodzą te informacje.

Przypis pozwala odróżnić wiedzę zaczerpniętą z literatury od własnych wniosków autora. Ma to ogromne znaczenie z punktu widzenia rzetelności naukowej. Czytelnik powinien wiedzieć, czy dane stwierdzenie jest poglądem autora pracy, stanowiskiem innego badacza, czy może wynika z oficjalnego raportu.

Przypisy pełnią również funkcję informacyjną. Osoba zainteresowana określonym zagadnieniem może dzięki nim dotrzeć do źródłowej publikacji i rozszerzyć własną wiedzę. W pracy poświęconej bankowości może to dotyczyć na przykład raportu o stabilności systemu finansowego, opracowania dotyczącego płynności banków albo publikacji analizującej ryzyko kredytowe.

Nie należy zatem traktować przypisów jako formalności. Dobrze zredagowany aparat bibliograficzny zwiększa wiarygodność całej pracy.

Kiedy przypis jest potrzebny?

Przypis powinien pojawić się wszędzie tam, gdzie autor korzysta z cudzej myśli, danych, definicji, klasyfikacji, wyników badań lub innych informacji, których źródłem jest konkretna publikacja.

Dotyczy to zarówno cytatu dosłownego, jak i parafrazy. Jeżeli student przepisuje zdanie z książki i ujmuje je w cudzysłów, obowiązek wskazania źródła jest oczywisty. Jeśli natomiast przedstawia tę samą myśl własnymi słowami, przypis również powinien się pojawić, ponieważ sama treść nadal pochodzi od innego autora.

Przypisu wymagają także dane liczbowe. Jeżeli w pracy znajduje się informacja, że wartość kredytów mieszkaniowych wzrosła w określonym roku o konkretny procent, trzeba wskazać źródło tej wartości. Podobnie należy postąpić przy danych dotyczących liczby klientów bankowości mobilnej, wysokości stóp procentowych czy wyniku finansowego banku.

Nie trzeba natomiast opatrywać przypisem każdej informacji powszechnie znanej. Stwierdzenie, że banki przyjmują depozyty i udzielają kredytów, nie zawsze wymaga odwołania, jeśli ma charakter ogólny i oczywisty. Jeżeli jednak autor powołuje się na konkretną definicję funkcji banku, przypis będzie już potrzebny.

Przypisy dolne czy system autor–rok?

W pracach dyplomowych można spotkać różne systemy cytowania. W polskich uczelniach bardzo często stosowane są przypisy dolne, umieszczane na dole strony. W takim przypadku w tekście pojawia się numer przypisu, a pełny opis bibliograficzny znajduje się w stopce.

Innym rozwiązaniem jest system autor–rok, w którym w nawiasie podaje się nazwisko autora, rok publikacji i ewentualnie numer strony. Szczegółowy opis publikacji pojawia się dopiero w bibliografii.

Nie należy samodzielnie wybierać systemu wyłącznie na podstawie własnych preferencji. Najpierw trzeba sprawdzić wymagania uczelni, wydziału lub promotora. Jeśli wytyczne przewidują przypisy dolne, należy stosować właśnie tę formę.

Najważniejsza jest konsekwencja. Niedopuszczalne jest mieszanie kilku systemów w jednej pracy. Nie można w jednym rozdziale stosować przypisów dolnych, a w innym odwołań autor–rok, chyba że wymaga tego jakiś szczególny sposób cytowania materiałów.

Jak wygląda przypis do książki?

Przypis do książki powinien zawierać przede wszystkim imię i nazwisko autora, tytuł publikacji, miejsce wydania, nazwę wydawnictwa, rok wydania oraz numer strony, z której pochodzi informacja.

Dokładna kolejność elementów może się różnić w zależności od zasad przyjętych na uczelni. W jednym systemie podaje się najpierw inicjał imienia i nazwisko, w innym pełne imię. Czasem nazwa wydawnictwa jest obowiązkowa, a czasem może zostać pominięta.

Najważniejsze jest jednak zachowanie jednolitego schematu. Jeżeli pierwszy przypis zapisano w określony sposób, wszystkie kolejne powinny być przygotowane podobnie.

Numer strony ma szczególne znaczenie przy cytacie dosłownym i przywoływaniu konkretnej informacji. Nie wystarczy podać całej książki, jeśli korzystamy z fragmentu znajdującego się na jednej konkretnej stronie.

W pracach z bankowości książki mogą dotyczyć na przykład bankowości komercyjnej, bankowości centralnej, rynku finansowego, zarządzania ryzykiem czy rachunkowości bankowej. Każda z nich powinna być opisana według tego samego wzorca bibliograficznego.

Publikacja pod redakcją

Nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy korzystamy z pracy zbiorowej. Może to być książka, w której poszczególne rozdziały zostały napisane przez różnych autorów, a całość opracował redaktor naukowy.

Jeżeli korzystamy z konkretnego rozdziału, najlepiej wskazać autora tego rozdziału, jego tytuł, następnie tytuł całej książki i nazwisko redaktora. Dzięki temu wiadomo, kto rzeczywiście jest autorem przywoływanego fragmentu.

Błędem jest przypisywanie całej treści redaktorowi publikacji, jeżeli dany rozdział napisała inna osoba. Redaktor odpowiada za całość opracowania, ale nie musi być autorem wszystkich części.

W pracach ekonomicznych i finansowych publikacje zbiorowe występują bardzo często, dlatego warto zwracać na to szczególną uwagę.

Artykuł w czasopiśmie naukowym

Przypis do artykułu powinien zawierać nazwisko autora, tytuł artykułu, nazwę czasopisma, rok wydania, numer zeszytu lub numer wydania oraz stronę.

W przypadku artykułów naukowych tytuł czasopisma jest bardzo ważny, ponieważ pozwala odróżnić publikację od książki czy raportu. Nie powinno się ograniczać przypisu jedynie do autora i tytułu artykułu.

W pracach z bankowości artykuły naukowe mają dużą wartość, zwłaszcza wtedy, gdy temat dotyczy aktualnych problemów sektora finansowego. Publikacje książkowe często ukazują się z opóźnieniem, natomiast artykuły mogą omawiać nowsze zjawiska, na przykład cyfryzację bankowości, nowe rodzaje ryzyka, zmiany regulacyjne czy rozwój usług mobilnych.

Jeżeli artykuł posiada numer DOI, można go uwzględnić, jeśli wymagają tego zasady uczelni. Nie jest to jednak element obowiązkowy w każdym systemie.

Raporty i sprawozdania banków

W pracach z bankowości niezwykle często wykorzystuje się raporty roczne i sprawozdania finansowe. W takim przypadku autorem nie jest konkretna osoba, lecz instytucja, na przykład bank.

Przypis powinien więc zawierać nazwę banku lub instytucji, tytuł dokumentu, rok publikacji oraz stronę. Jeżeli dokument został pobrany ze strony internetowej, można również podać adres i datę dostępu, jeśli wymaga tego przyjęty system.

Przykładowo przy analizie wyniku finansowego banku można wykorzystać jego roczne sprawozdanie finansowe. Jeżeli z dokumentu pochodzi konkretna wartość aktywów lub zobowiązań, przypis powinien wskazywać dokładną stronę lub część raportu.

Nie należy ograniczać się do ogólnego stwierdzenia „dane ze strony banku”. Czytelnik powinien mieć możliwość ustalenia, z jakiego dokumentu rzeczywiście korzystano.

Raporty instytucji publicznych

W pracach z bankowości często wykorzystywane są również raporty i opracowania przygotowywane przez instytucje publiczne. Dotyczy to między innymi analiz rynku bankowego, stabilności sektora finansowego czy danych dotyczących kredytów i depozytów.

W takim przypadku należy podać nazwę instytucji jako autora zbiorowego, tytuł raportu, miejsce i rok wydania oraz stronę, jeśli jest dostępna.

Tego rodzaju publikacje mają dużą wartość, ponieważ często zawierają dane, których nie znajdziemy w podręcznikach. Mogą również stanowić podstawę do przygotowania własnych tabel i wykresów.

Jeżeli na podstawie raportu przygotowano własne zestawienie, pod tabelą można zaznaczyć, że jest to opracowanie własne na podstawie określonego źródła. Przypis bibliograficzny powinien jednak nadal umożliwiać dokładną identyfikację wykorzystanego dokumentu.

Źródła internetowe

Źródła internetowe wymagają szczególnej staranności. Nie wystarczy wkleić samego adresu strony. Dobry przypis powinien zawierać autora lub nazwę instytucji, tytuł materiału, adres internetowy oraz datę dostępu, jeżeli taki sposób zapisu obowiązuje na uczelni.

Data dostępu ma znaczenie dlatego, że treści internetowe mogą być aktualizowane lub usuwane. Dzięki niej wiadomo, kiedy autor pracy korzystał z określonego materiału.

Warto również pamiętać, że strona główna banku nie jest źródłem każdej informacji znajdującej się w jego serwisie. Jeżeli korzystamy z konkretnego raportu, komunikatu czy opisu produktu, należy wskazać właśnie ten materiał.

Nie należy nadużywać źródeł internetowych tam, gdzie dostępna jest wartościowa literatura naukowa. Internet dobrze sprawdza się przy aktualnych danych, raportach, dokumentach i informacjach instytucjonalnych, ale nie powinien całkowicie zastępować książek i artykułów.

Akty prawne

Prace z bankowości często wymagają odwoływania się do przepisów prawa. W takim przypadku przypis powinien zawierać pełną nazwę aktu prawnego, datę jego uchwalenia oraz dane publikacyjne.

Jeżeli autor powołuje się na konkretny przepis, warto podać również numer artykułu. Nie ma potrzeby przepisywania całego aktu prawnego do przypisu.

Trzeba także zwracać uwagę na aktualność przepisów. Jeśli analizowany jest współczesny stan prawny, należy upewnić się, że korzystamy z obowiązującej wersji aktu.

W pracy bankowej może to dotyczyć między innymi regulacji działalności banków, ochrony klientów, zasad udzielania kredytów czy nadzoru finansowego.

Skracanie kolejnych przypisów

Jeżeli ta sama publikacja pojawia się w pracy wielokrotnie, nie zawsze trzeba za każdym razem podawać pełny opis bibliograficzny. W tradycyjnym systemie przypisów stosuje się skrócone formy odwołań.

Jeżeli bezpośrednio kolejny przypis odnosi się do tej samej publikacji i tej samej strony, można zastosować skrót „Ibidem”. Jeśli chodzi o tę samą publikację, ale inną stronę, po skrócie podaje się nowy numer strony.

Jeżeli między dwoma odwołaniami do tej samej książki pojawiły się inne przypisy, można zastosować skróconą formę nazwiska autora i tytułu publikacji albo inne rozwiązanie przewidziane w wytycznych uczelni.

Nie należy jednak stosować skrótów w sposób przypadkowy. Ich znaczenie musi być dla czytelnika jednoznaczne.

Warto również pamiętać, że nie wszystkie uczelnie preferują łacińskie skróty. Coraz częściej stosuje się skrócone odwołania oparte na nazwisku autora i skrócie tytułu. Najlepiej więc trzymać się oficjalnych wytycznych.

Przypis do kilku źródeł jednocześnie

Czasami jedno zdanie lub akapit opiera się na kilku publikacjach. W takim przypadku można zamieścić w jednym przypisie kilka pozycji bibliograficznych, oddzielając je średnikami.

Takie rozwiązanie jest przydatne, gdy autor przedstawia stanowisko wspólne dla kilku badaczy albo chce pokazać, że określone zagadnienie zostało szeroko opisane w literaturze.

Nie należy jednak tworzyć przypisów zawierających po kilkanaście pozycji bez wyraźnej potrzeby. Przypis powinien pozostać czytelny i rzeczywiście odpowiadać treści zdania, do którego się odnosi.

Gdzie umieszczać numer przypisu?

Numer przypisu powinien znajdować się bezpośrednio po fragmencie, którego dotyczy. Nie należy umieszczać go przypadkowo na końcu całego akapitu, jeśli nie wiadomo wtedy, czy odnosi się do jednego zdania, czy do wszystkich poprzednich.

Jeżeli cały akapit został opracowany na podstawie jednego źródła, można umieścić przypis na końcu. Jeżeli jednak w kolejnych zdaniach wykorzystywane są różne publikacje, każde z nich powinno mieć osobne odwołanie.

W przypadku cytatu przypis najczęściej umieszcza się bezpośrednio po zakończeniu cytowanej wypowiedzi.

Najważniejsze jest, aby czytelnik bez trudu wiedział, do czego odnosi się numer.

Nie warto zostawiać przypisów na koniec

Jednym z najgorszych sposobów pracy jest napisanie całego rozdziału bez przypisów z założeniem, że zostaną dodane później. Po kilku tygodniach bardzo trudno pamiętać, z której publikacji pochodziła konkretna definicja lub dane.

Jeszcze większy problem pojawia się wtedy, gdy student korzystał jednocześnie z kilku podobnych książek. Odtworzenie źródła konkretnego fragmentu może wtedy wymagać ponownego przeglądania wszystkich publikacji.

Najlepiej dodawać przypis od razu po wykorzystaniu źródła. Zajmuje to kilka sekund, a oszczędza wiele pracy na końcu.

Warto również od razu zapisywać numer strony. Sam autor i tytuł książki mogą nie wystarczyć, gdy później trzeba będzie odnaleźć konkretny fragment.

Zgodność przypisów z bibliografią

Na końcowym etapie przygotowania pracy należy sprawdzić zgodność przypisów z bibliografią. Publikacje wykorzystane w przypisach powinny znaleźć się w końcowym wykazie źródeł, zgodnie z zasadami obowiązującymi na uczelni.

Nie powinno się natomiast sztucznie dodawać do bibliografii książek, z których autor w rzeczywistości nie korzystał. Duża liczba pozycji nie świadczy automatycznie o jakości pracy.

Warto przeprowadzić końcową kontrolę. Każdy przypis powinien być poprawnie zapisany, a każda publikacja powinna mieć jednolitą formę opisu.

Szczególną uwagę należy zwrócić na nazwiska autorów, rok wydania, numery stron oraz tytuły. Drobne różnice mogą prowadzić do niepotrzebnego chaosu.

Najczęstsze błędy przy redagowaniu przypisów

Jednym z najczęstszych błędów jest brak konsekwencji. W jednym przypisie autor podaje wydawnictwo, w drugim je pomija. Raz zapisuje pełne imię autora, innym razem tylko inicjał. W jednej pozycji tytuł wyróżnia kursywą, a w kolejnej już nie.

Innym problemem jest brak numerów stron. Szczególnie przy cytatach dosłownych dokładna lokalizacja fragmentu ma duże znaczenie.

Często pojawiają się też niepełne przypisy internetowe, zawierające jedynie adres strony. Taki zapis nie informuje, jaki materiał został wykorzystany i kto jest jego autorem.

Błędem jest również przesadne wykorzystywanie jednego przypisu dla bardzo długiego fragmentu. Jeżeli akapit składa się z kilku różnych informacji pochodzących z różnych publikacji, odwołania powinny być rozmieszczone dokładniej.

Konsekwencja jest ważniejsza niż drobne różnice między systemami

W bibliografii istnieje wiele poprawnych sposobów zapisu źródeł. Poszczególne uczelnie mogą stosować odmienne wymagania i nie oznacza to, że jeden system jest zawsze lepszy od drugiego.

Najważniejsze jest przyjęcie jednego sposobu i konsekwentne stosowanie go w całej pracy. Jeżeli autor zdecydował się na określony układ danych, powinien go zachować od pierwszego przypisu do ostatniego.

Warto także unikać samodzielnego tworzenia hybrydowego systemu, w którym część elementów pochodzi z jednego stylu, a część z innego. Taka praca sprawia wrażenie niedopracowanej.

Najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzenie wytycznych uczelni jeszcze przed rozpoczęciem pisania pierwszego rozdziału.

Dobrze zredagowane przypisy świadczą o rzetelności pracy

Przypisy bibliograficzne nie są jedynie elementem technicznym. Pokazują sposób pracy autora z literaturą i jego dbałość o rzetelne dokumentowanie źródeł. Starannie przygotowany aparat bibliograficzny zwiększa wiarygodność całego opracowania.

W pracy z bankowości ma to szczególne znaczenie, ponieważ wiele wniosków opiera się na konkretnych danych liczbowych, dokumentach i raportach. Czytelnik powinien mieć możliwość sprawdzenia, skąd pochodzi dana wartość i na jakiej podstawie została przeprowadzona analiza.

Najlepszą zasadą jest więc redagowanie przypisów na bieżąco, dokładnie w momencie korzystania ze źródła. Pozwala to uniknąć późniejszych problemów i znacząco usprawnia pracę nad bibliografią.

Dobrze przygotowany przypis powinien być przede wszystkim jednoznaczny, kompletny i spójny z pozostałymi odwołaniami. Jeżeli autor konsekwentnie stosuje jeden system, podaje numery stron, właściwie opisuje publikacje i regularnie kontroluje zgodność przypisów z bibliografią, ten element pracy przestaje być problemem technicznym, a staje się naturalną częścią poprawnego pisania pracy dyplomowej.