Akredytywa pieniężna

5/5 - (1 vote)

Zaliczana jest ona do nie uwarunkowanej formy rozliczeń. Obecnie występuje rzadko , z tego względu iż jest wypierana przez wygodniejsze instrumenty płatnicze, jak czeki podróżnicze czy karty płatnicze. Niemniej jednak znajduje ona jeszcze zastosowanie w krajach anglosaskich.

Akredytywa pieniężna ma formę dokumentu ,w którym bank otwierający akredytywę upoważnia inne banki do dokonywania wypłat na rzecz jej beneficjenta do wysokości kwoty i w granicach terminu określonych w akredytywie. Jej charakterystyczną cechą jest to, że kwotę wypłaty określa sam beneficjent w granicach kwoty podanej w akredytywie, przy czym kwota ta może być podjęta przez beneficjenta bądź jednorazowo w całości lub w części, bądź sukcesywnie, w dowolnych częściowych kwotach, w zależności od potrzeb beneficjenta.

Akredytywa pieniężna jest ważna od 3 – 12 miesięcy. W obrocie zagranicznym występuje jako:

  • list kredytowy wręczany przez bank wystawiający beneficjentowi akredytywę, który przedstawia go osobiście w banku wypłacającym w celu otrzymania wypłaty,
  • zlecenie listowne lub telegraficzne banku wystawiającego akredytywę do banku wypłacającego, zapowiadające zgłoszenie się beneficjenta.

Dokument akredytywy pieniężnej czyli list kredytowy jest wystawiany na formularzach trudnych do podrobienia, a następnie wręczany jest beneficjentowi. Akredytywy pieniężne , które zlecają wypłatę określonemu bankowi , mogą być zrealizowane tylko i wyłącznie w tym banku. Natomiast akredytywa pieniężna zwana okrężną może być płatna w różnych bankach.

Obsługa bankowa akredytywy pieniężnej jest bardzo pracochłonna zarówno dla banku wystawiającego akredytywę, jak i dla banku wypłacającego. Związane z tym operacje wymagają znacznie więcej czasu niż stosowanie nowoczesnych form rozliczeń. Dlatego wiele banków zaprzestaje stosowania tego instrumentu płatniczego.

Mimo że akredytywa pieniężna odgrywała istotną rolę w historii systemów płatniczych, obecnie jej znaczenie znacznie zmalało. Współczesne technologie finansowe oferują szybsze i bardziej wygodne rozwiązania, takie jak przelewy elektroniczne, karty płatnicze czy płatności mobilne. Główne przyczyny zaniku tej formy rozliczeń to wysoka pracochłonność obsługi, długi czas realizacji oraz konieczność fizycznej wymiany dokumentów. Niemniej jednak w określonych przypadkach, zwłaszcza w krajach anglosaskich i w niektórych sektorach gospodarki, akredytywa pieniężna nadal bywa stosowana.

Jednym z kluczowych powodów korzystania z akredytywy pieniężnej jest wysoki poziom bezpieczeństwa transakcji. Dzięki precyzyjnie określonym warunkom wypłaty środków oraz konieczności autoryzacji przez banki, ryzyko nadużyć czy oszustw jest minimalizowane. Jest to szczególnie istotne w transakcjach międzynarodowych, gdzie kontrahenci mogą nie mieć do siebie pełnego zaufania. Dodatkowo, akredytywa pieniężna pozwala na elastyczne zarządzanie środkami, gdyż beneficjent może wypłacić całość lub tylko część kwoty w zależności od swoich potrzeb.

Jednak w dobie cyfryzacji i globalizacji tradycyjne metody rozliczeń stają się coraz mniej atrakcyjne. Banki dążą do automatyzacji procesów finansowych, a akredytywa pieniężna wymaga fizycznej obsługi dokumentów i koordynacji pomiędzy różnymi instytucjami finansowymi. W porównaniu do przelewów SWIFT czy systemów płatności natychmiastowych, proces obsługi akredytywy pieniężnej jest nieporównywalnie wolniejszy i bardziej kosztowny. Właśnie dlatego coraz mniej instytucji decyduje się na oferowanie tego typu usług, a liczba transakcji realizowanych w tej formie systematycznie spada.

Pomimo malejącej popularności, akredytywa pieniężna może nadal znaleźć zastosowanie w określonych niszach rynkowych. W niektórych branżach, gdzie konieczne jest dodatkowe zabezpieczenie transakcji, wciąż może być traktowana jako rezerwowa forma płatności. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy inne metody rozliczeń nie są możliwe do zastosowania z uwagi na brak infrastruktury bankowej lub ograniczenia prawne. W takich przypadkach akredytywa pieniężna może być traktowana jako gwarancja wypłaty środków, zapewniając bezpieczeństwo zarówno dostawcom, jak i odbiorcom.

Przyszłość akredytywy pieniężnej zależy od dalszych zmian w systemach płatniczych oraz adaptacji banków do nowych technologii. Choć jej znaczenie w globalnym handlu maleje, nie można całkowicie wykluczyć jej stosowania. Być może w przyszłości zostanie ona przekształcona w formę cyfrową, eliminującą większość jej wad, ale jednocześnie zachowującą jej kluczowe zalety – bezpieczeństwo i elastyczność w realizacji płatności.

Rozliczenia planowe

5/5 - (1 vote)

Stanowią one kolejną formę rozliczeń bezgotówkowych. Zostały dopuszczone do stosowania w obrocie krajowym przez Prezesa NBP na podstawie zarządzenia z dnia 11 grudnia 1992 roku.

Rozliczenia planowe prowadzone są dla dostaw o charakterze okresowym i polegają na przelewaniu przez odbiorcę co pewien czas na rzecz dostawcy określonych kwot wynikających z planowej wartości dostaw. Różnice pomiędzy przekazywanymi wypłatami a wartością dostaw rozliczane są w dłuższym okresie czasu np. raz w miesiącu. Upraszcza to znacznie technikę rozliczeń i zmniejsza pracochłonność.

„W celu wprowadzenia rozliczeń planowych kontrahenci zawierają umowę, której treść jest znana także rozliczającym ich oddziałom banków. W treści umowy strony określają wartość i częstotliwość dostaw objętych rozliczeniem, a także wysokość i częstotliwość planowych przelewów pieniędzy oraz terminy ostatecznego (wyrównującego ) rozliczenia, które może być przeprowadzone np. co miesiąc.”[1]

Popularność rozliczeń planowych rośnie z roku na rok. Ma to związek z informatyzacją operacji bankowych i ewidencji w przedsiębiorstwach. Rozliczenia planowe bowiem mogą być wykonywane za pomocą komputera bankowego w ramach stałego zlecenia, a odbiorca dokonywałby jedynie ostatecznego rozliczenia. Wprowadzona automatyzacja znacznie wszystko ułatwi.

Rozliczenia planowe stanowią jeden z najwygodniejszych sposobów bezgotówkowych transakcji, zwłaszcza w przypadku dostaw o charakterze okresowym. Korzystają z nich przedsiębiorstwa, które mają stałych dostawców lub regularnych odbiorców, co pozwala na uproszczenie całego procesu płatności. Główną zaletą tego systemu jest możliwość realizacji płatności na podstawie wcześniej ustalonego harmonogramu, który nie wymaga każdorazowego ustalania nowych warunków. Podstawowym celem rozliczeń planowych jest stworzenie elastycznego mechanizmu, który umożliwia łatwiejsze zarządzanie przepływami finansowymi, jednocześnie minimalizując ryzyko błędów księgowych i opóźnień w płatnościach.

Zaletą rozliczeń planowych jest także możliwość stosowania zautomatyzowanych przelewów w ramach ustalonych z góry terminów i kwot. Dzięki takiej automatyzacji proces staje się mniej czasochłonny i nie wymaga częstych interwencji ze strony osób zarządzających finansami. Rozliczenia te mogą być przeprowadzane cyklicznie — najczęściej raz w miesiącu, co oznacza, że w określonych dniach odbiorca dokonuje przelewu odpowiadającego za ustaloną kwotę dostawy. Powyższe rozwiązanie jest korzystne dla obu stron umowy, ponieważ pozwala na optymalizację przepływu środków i zapobiega powstawaniu opóźnień w płatnościach.

Pomimo że rozliczenia planowe zostały dopuszczone do stosowania w Polsce dopiero w 1992 roku, ich popularność znacznie wzrosła w miarę rozwoju technologii komputerowych i informatyzacji działalności bankowej. Obecnie przedsiębiorstwa mogą korzystać z wyspecjalizowanych systemów komputerowych, które pozwalają na łatwiejsze zarządzanie cyklicznymi płatnościami. Dzięki wprowadzeniu stałych zleceń i automatyzacji operacji bankowych, proces ten stał się szybki, efektywny i mniej podatny na błędy ludzkie. Wprowadzenie takich rozwiązań technicznych nie tylko poprawiło efektywność operacji, ale także pozwoliło na łatwiejsze kontrolowanie płynności finansowej przedsiębiorstw.

Pomimo że rozliczenia planowe zyskały na znaczeniu, nie są one jeszcze powszechnie stosowane we wszystkich branżach. W niektórych przypadkach, zwłaszcza tam, gdzie występują bardziej skomplikowane warunki współpracy, nadal preferowane są tradycyjne formy rozliczeń. Niemniej jednak, dla przedsiębiorstw prowadzących regularną działalność z określonymi partnerami, rozliczenia planowe stanowią doskonałą metodę ułatwiającą życie zarówno dostawcom, jak i odbiorcom. Dzięki tej metodzie firmy mogą skutecznie zarządzać swoimi finansami, zapewniając jednocześnie stały i przewidywalny przepływ środków.

Z biegiem czasu oczekuje się dalszego wzrostu zastosowania rozliczeń planowych, zwłaszcza w kontekście globalnej cyfryzacji i dalszej automatyzacji sektora bankowego. W miarę jak przedsiębiorstwa będą dostosowywać swoje systemy księgowe i operacyjne do nowych technologii, rozliczenia planowe mogą stać się standardem w wielu branżach, szczególnie w handlu detalicznym i usługach. Dzięki ich wdrożeniu możliwe będzie znaczne zmniejszenie kosztów transakcyjnych oraz poprawa efektywności operacyjnej.


[1] Zbigniew Krzyżkiewicz „ Podręcznik do nauki bankowości”, Wyd. Biblioteka Menadżera i Bankowca Warszawa 1997 r. , str. 227

Akredytywa

5/5 - (2 votes)

Należy ona do tradycyjnych form rozliczeń i jest stosowana zarówno w obrotach krajowych jak i zagranicznych. Dzięki niej można zapewnić ochronę interesów zarówno dostawcy jak i odbiorcy. „ Dostawcy zapewnia natychmiastowe otrzymanie należności, a odbiorcy pozwala w pełni uzależnić zapłatę od spełnienia przez dostawcę ustalonych warunków.”[1] Nadaje się ona przede wszystkim do rozliczeń z nieznanymi kontrahentami mającymi siedzibę w innej miejscowości lub ze słabo wypłacalnymi partnerami.

Akredytywa jest formą zabezpieczenia przez bank płatnika terminowości zapłaty za wykonane przez wierzyciela – dostawcę świadczenia rzeczowe. Istota rozliczeń za jej pomocą polega na zarezerwowaniu przez bank określonej kwoty środków pieniężnych dłużnika – odbiorcy z przeznaczeniem na regulowanie należności dostawcy po spełnieniu określonych warunków.

Akredytywa może być otwarta na rzecz jednego dostawcy, z tym że podmiot gospodarczy może otworzyć kilka akredytyw dla różnych dostawców. Podstawą otwarcia akredytywy jest wniosek dłużnika złożony w oddziale jego banku wskazujący dostawcę wierzyciela i jego bank, gdzie będą dokonane wpłaty. Ponadto wniosek powinien zawierać informacje o dokumentach jakie będzie zobowiązany składać dostawca dla uzyskania wypłaty (np. faktury, certyfikaty, dokumenty przewozowe lub przekazania towaru, dokumenty ubezpieczeniowe). Wykupione ze środków akredytywy dokumenty pozwalają odbiorcy na dysponowanie towarem czyli odebranie go od przewoźnika.

Bank otwierający akredytywę ponosi odpowiedzialność za wykonanie czynności ujętych we wniosku ( zleceniu) otwarcia akredytywy sporządzonym przez klienta. Bank otwierający akredytywę obciąża rachunek bieżący kwotą akredytywy i uznaje rachunek akredytywy prowadzony dla tego klienta. Mogą być również stosowane inne sposoby gwarantujące pokrycie zobowiązań takie jak : kredyt czy zwolnienie z okresowego zamrożenia środków klienta. Niezależnie od stosowanych form rozliczeń nie zmienia to istoty akredytywy ani jej skuteczności.

„Wygaśnięcie akredytywy następuje po wyczerpaniu środków wydzielonych na rachunku akredytywy, a także z upływem terminu jej ważności. Zamknięcie akredytywy może nastąpić także na wniosek dłużnika , jeśli zastrzegł to w jej warunkach.”[2] Termin ważności akredytywy liczy się od daty jej otwarcia i wynosi 30 dni. W wyjątkowych sytuacjach bank może wyrazić zgodę na dłuższy termin akredytywy.

Akredytywa jak każda forma rozliczeń ma swoje wady jak również zalety. Główną jej zaletą jest to , iż zapewnia dostawcom terminową zapłatę i dlatego jest wykorzystywana wobec opieszałych podatników. Za wadę uważa się pracochłonną technikę rozliczania , która wpływa na wiek towaru ,gdyż jego wysyłka może nastąpić dopiero po otrzymaniu przez dostawcę zawiadomienia o otwarciu akredytywy. Kolejną niedogodnością jest terminowość rozliczania zmuszająca dostawców do przystosowania terminów dostaw do okresów ważności akredytywy . Rozliczanie za pomocą akredytywy utrudnia automatyzację rozliczeń ponieważ istnieje dwukierunkowy przepływ dokumentów bankowych i przedsiębiorstw. To wszystko dowodzi, że akredytywa jest przydatną formą rozliczeń krajowych lecz jedynie w określonych transakcjach. Jest znacznie bardziej popularna w obrotach zagranicznych.


[1] Zbigniew Krzyżkiewicz Podręcznik do nauki bankowości , Wyd. Biblioteka Menadżera i Bankowca Warszawa 1997 r., str. 222

[2] Zbigniew Krzyżkiewicz Podręcznik do nauki bankowości , Wyd. Biblioteka Menadżera i Bankowca Warszawa 1997 r. , str.221

Proces restrukturyzacji systemu bankowego w Polsce

5/5 - (1 vote)

Analizując doświadczenia procesu restrukturyzacji systemu bankowego w Polsce teoretycy zwracali uwagę już w połowie lat dziewięćdziesiątych na liczne nieprawidłowości i niekonsekwencje. Podkreślano, że prywatyzacja banków i ich rola w prywatyzacji przedsiębiorstw jest realizowana w sposób daleki od zaleceń dających się wyprowadzić z instytucjonalnej teorii prywatyzacji. Dostrzegając te tendencje Władysław Baka pisał, że: „Brakuje rzeczowej, poważnej dyskusji na temat kryteriów i kierunków kształtowania struktury sektora bankowego w Polsce, określenia co w tej dziedzinie ma do zrobienia rząd i instytucje państwowe, a co znajduje się w rękach samych banków”[1].

Podkreślano również, że nie wszystkie zasady prywatyzacji banków wypracowane jesienią 1991 r. były wprowadzane w praktyce. Dotyczyło to również zaleceń Rady Przekształceń Własnościowych przy Prezesie Rady Ministrów z 12 września 1991 r. Rada widziała wówczas potrzebę opracowania całościowej strategii rozwoju sektora finansowego w Polsce. Postulowała poprzedzenie ostatecznego przyjęcia programu prywatyzacji poszczególnych banków sprecyzowaniem ogólnej wizji rozwoju polskiego sektora finansowego. Zdaniem Rady wizja ta powinna odpowiadać na takie fundamentalne pytania jak:

  • jaki charakter powinien mieć system finansowy w Polsce?
  • czy powinien to być system bankocentryczny, czy też bardziej zorientowany na rynek papierów wartościowych?
  • jaka powinna być rola, wzajemne powiązania i kolejność rozwoju trzech podstawowych segmentów tego systemu: bankowego, ubezpieczeniowego i rynku kapitałowego?
  • czy i na ile kapitał finansowy i przemysłowy mogą się wzajem przenikać i jaka powinna być strategia państwa w tym zakresie?
  • jaki powinien być dopuszczalny udział kapitału zagranicznego w instytucjach finansowych ogółem?[2]

Kolejnym problemem wywołującym kontrowersje stała się rola banków państwowych i banków komercyjnych wyłonionych z banków państwowych. Za wielce dyskusyjną uznano tu kwestię pomocy finansowej państwa dla wielkich banków[3]. Przyznano wprawdzie, że pomoc ta ma swoje uzasadnienie, ale nie ulega też wątpliwości, że jednocześnie nie pozwala ona na pełne ujawnienie się mechanizmów rynkowych, a w szczególności konkurencji. Niektórzy zaczęli wręcz twierdzić, że wielkie banki otrzymują olbrzymią pomoc finansową państwa, a małe jedynie płacą wysokie podatki. Dostrzegano jednak, że taka strategia państwa wynika po części z obawy o ewentualne skutki upadku wielkich banków. Wszak byłyby one o wiele bardziej kłopotliwe niż skutki upadku banków małych i średnich jakie odnotowano na początku lat dziewięćdziesiątych. Faktem stało się jednak to, że kolejne rządy dofinansowywały z publicznych pieniędzy wielkie banki przez co zakłócały walkę konkurencyjną. Największą skalę zjawisko to przyjęło w przypadku Banku Gospodarki Żywnościowej, który w 1994 r. otrzymał dofinansowanie w obligacjach państwowych w wysokości 12 bilionów złotych, plus dodatkowo 3 biliony złotych do rozdziału między banki spółdzielcze. Przedsięwzięcie to pozwoliło BGŻ zwiększyć sześciokrotnie kapitał własny. Za pomoc finansową ze strony państwa wielkie banki komercyjne świadczą różnorodne usługi, wykraczające zdecydowanie poza rolę banków. Do przedsięwzięć takich należy udzielanie kredytów wskazanym przez wyższych urzędników państwowych przedsiębiorstwom państwowym bądź gospodarstwom rolnym, których w normalnej sytuacji nikt by nie udzielił. Prowadziło to do tworzenia się tzw. złych kredytów. Aby zmniejszyć ich portfel uchwalono 3 lutego 1993 r. ustawę o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków. Artykuł I tej ustawy przewidywał przeprowadzanie bankowych postępowań ugodowych, nabywanie akcji jednoosobowych spółek Skarbu Państwa za wierzytelności oraz przekazywanie środków państwowych na powiększenie funduszów własnych banków. Ustawa ta objęła tylko te banki, w których Skarb Państwa miał więcej niż 50% udziałów. Jej beneficjentami stały się: Bank Gospodarki Żywnościowej, PKO bp, Pekao S.A., oraz banki „dziewiątki” z wyjątkiem Banku Śląskiego i Wielkopolskiego Banku Kredytowego. Wymienione banki dokapitalizowano piętnastoletnimi obligacjami Skarbu Państwa, umożliwiając im realizację operacji oddłużeniowej. Banki te otrzymały w sumie obligacje państwowe na kwotę 36 bilionów złotych. Pozwoliło to na nagłą poprawę współczynników wypłacalności tych dziesięciu wielkich banków państwowych. Mogą one, korzystając z 650 mln dolarów zdeponowanych w Funduszu Prywatyzacji Banków, przedstawić teraz te obligacje do wykupu.

Począwszy od roku 1994 zaobserwować już można wychodzenie banków z kryzysu. Doszło przede wszystkim do ogromnych zmian kadrowych. W wielu bankach z dawnych zarządów usunięto wielu (w niektórych wszystkich) członków, zmieniono znaczną część kierownictwa departamentów i dyrektorów oddziałów, przeszkolono zdolniejszych pracowników. Poziomo przygotowania fachowego zdecydowanie poprawił się, co można było zauważyć już w 1995 r. Przejawiało się to m.in. w sposobie w jakim oceniano wnioski kredytowe, jak również w sprawnym wprowadzaniu wielu nowych produktów bankowych. Wysoka jakość usług poszczególnych banków zaczęła pozwalać odróżniać swój produkt od ofertykonkurentów. Jednakże uwydatniła się w tej sytuacji potrzeba dalszego ulepszania jakości usług przy rosnącej konkurencji z zagranicą.

Realizacja procesu restrukturyzacji polskiego systemu bankowego doprowadziła do pojawienia się nowych pytań i wątpliwości. Jedną z takich kwestii stała się odpowiedź na pytanie czy priorytet ma mieć konsolidacja czy prywatyzacja banków. Przeciwnicy prywatyzacji w warunkach kryzysu systemu bankowego zakładali, że „utrzymanie stabilności systemu finansowego państwa, a dzięki temu zwiększenie skłonności społeczeństwa do gromadzenia pieniędzy w bankach, jest zdecydowanie ważniejsze od zachowania w bankowości czystych reguł rynkowej gry i szybkiego dostosowania jej do zachodnich wymogów”.[4]

Wśród uczestników toczących się dyskusji strategicznych przeważali jednak zwolennicy forsownego tempa prywatyzacji polskich banków. Liczyli, że zapobiegnie ona recydywie zarządzania bankami przez aparat państwowy, ukróci możliwość ingerowania polityków w funkcjonowanie i bieżącą działalność kredytową banków. Dominujący wówczas wśród polskich ekonomistów pogląd najlepiej wyraził Leszek Jasiński twierdząc, że: „Rozszerzaniu przez banki zakresu świadczonych usług, ich prywatyzacji i poprawie sytuacji ekonomicznej powinna zatem towarzyszyć, ale jako operacja późniejsza w stosunku do wymienionych, koncentracja kapitałowo -organizacyjna. Powinna ona doprowadzić do powstania, obok wielu banków niedużych, kilku dużych, prywatnych i uniwersalnych banków komercyjnych”. Kierując się podobnymi założeniami Stefan Kawalec utrzymywał, że „konsolidacja zwiększa jeszcze pilność prywatyzacji, po to, by uniknąć niebezpieczeństwa poddania powiększonych w ten sposób banków naciskom politycznym”.

Pierwszym sprywatyzowanym w 1992 r. bankiem był Bank Rozwoju Eksportu S.A., który plasował się na rynku kapitałowym bez zagranicznego inwestora strategicznego. W 1993 r. sprywatyzowano dwa dalsze banki. Drugim sprywatyzowanym bankiem był Wielkopolski Bank Kredytowy S.A., którego pakiet kontrolny wykupił Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Trzecim z kolei był Bank Śląski z holenderskim konglomeratem finansowym ING jako inwestorem strategicznym. W 1995 r. sprywatyzowano Bank Przemysłowo – Handlowy S.A. z Krakowa, a w 1996 r. Bank Gdański S.A. W 1997 r. sprywatyzowano Polski Bank Inwestycyjny S.A. i Bank Handlowy w Warszawie S.A. Każdy z prywatyzowanych banków był przekształcany z bankowego przedsiębiorstwa państwowego w prywatną bankową spółkę akcyjną przy pomocy odmiennych technik. Aktualnie prywatyzowany jest Bank Pekao S.A.

W procesie prywatyzacji Banku Pekao S.A. jak w soczewce skupiły się wszystkie najistotniejsze problemy rozwoju polskiego systemu bankowego. Bank ten przez ostatnie 10 lat przemian wyraźnie nie miał szczęścia do prywatyzacji. Zmiany paraliżowały nieustanne spory o to, co robić najpierw: łączyć banki w jeden silniejszy organizm czy tez od razu je prywatyzować. Analizując problemy prywatyzacji Banku Pekao S.A. znany publicysta ekonomiczny Paweł Tarnowski trafnie zauważył, że: „Przygotowania do wyboru inwestora strategicznego jako żywo przypominają zapasy między narodowcami a pragmatykami. Według tych pierwszych nowy właściciel powinien być możliwie mocno powiązany z polską gospodarką po to, by bank, w razie kryzysu, uwzględnił także strategiczne interesy kraju. Pragmatycy, którzy przede wszystkim liczą wysokość wpływów ze sprzedaży, zaś nabywcę – z zagranicy – widzą w roli lokomotywy, która szybko i sprawnie pociągnie polskie wagoniki w stronę nowych bankowych technologii, organizacyjnej doskonałości i pełnej, bardzo kosztownej komputeryzacji. Tej dyskusji – naprawdę ważnej – być może w ogóle by nie było, gdyby nie sprywatyzowany rok wcześniej Bank Handlowy (cokolwiek bardziej polski niż pozostali kandydaci), uparcie zabiegający o szansę połączenia z Pekao S.A., a przynajmniej o prawo do udziału w przetargu”[5].

Wysiłki Banku Handlowego do przejęcia Banku Pekao S.A. rozpętały polemikę prasową. Najpierw w październiku 1998 r. w dzienniku „Prawo i Gospodarka” ukazały się trzy artykuły o przyszłości polskich banków. Autorem dwu z nich był Wiesław Kaczmarek, a trzeciego – Henryk Goryszewski. Obaj autorzy wyszli z założenia, że prywatyzacja banków w Polsce nie może mieć jedynie fiskalnego charakteru. Widzieć ją bowiem należy jako jeden z elementów bezpieczeństwa systemu gospodarczego, a przede wszystkim jako istotny instrument, z którego pomocą realizuje się polityka gospodarcza państwa. Prywatyzację banków autorzy potraktowali jako kwestię interesu narodowego. Podkreślili konieczność stworzenia silnego „banku flagowego” o wyraźnie polskiej tożsamości. Stanowisko takie spotkało się z krytyka znanego publicysty o liberalnych poglądach Witolda Gadomskiego na łamach „Gazety Wyborczej”. Uznał on, że: „Zakup akcji Pekao S.A. na krótszą, a może nawet na średnią metę, nadwerężyłby finanse Banku Handlowego. Dalszy los zjednoczonego banku, w którym Skarb Państwa wciąż miałby spore udziały, byłby niepewny. Konsolidacja dwóch tak wielkich na polskie warunki banków mogłaby oznaczać spadek ich zysków i wartości. Tym bardziej, że nie jest jeszcze zakończona konsolidacja Pekao S.A. Niezależnie od pieniędzy, które inwestor zapłaci za zakup akcji, bank wymaga kapitału by mógł się rozwijać, kupować nowe technologie, systemy informatyczne i sprostać konkurencji banków zagranicznych, które i tak za parę lat w Polsce się pojawią. Wejście Polski do Unii Europejskiej oznaczać będzie zgodę na całkowite otwarcie Polski dla banków międzynarodowych. Połączony Bank Handlowy – Pekao S.A. musiałby dostać skądś dodatkowe pieniądze – i to niemałe – by stać się rzeczywiście nowoczesnym bankiem, a nie nieruchliwym dinozaurem”[6].


 

[1] W. Baka, Przyczynek do przemian w bankowości, „Prawo bankowe” 1994, nr 3, s. 61 i nast.

[2] Por. J. K. Solarz, Rozwój systemów bankowych, cyt. wyd., s. 133.

[3] Por. Z. Dobosiewicz, Nowy polski system bankowy, Warszawa 1995, s. 60 i nast.

24 Por. A. Glińska – Neweś, A. Kraja, Sytuacja polskich banków w gospodarce rynkowej, „Marketing i rynek” nr 6, Toruń 1997.

25 Por. Konsolidacja i prywatyzacja, „Nowa Europa”, 24 – 26 czerwca 1994.

26 M. Przygodzki, Jak uzdrowić system bankowy?, „Gazeta bankowa”, 1994, nr 23.

27 L. Jasiński, Finanse, Bank centralny, System bankowy, Warszawa 1993, s. 55.

28 S. Kawalec, Konsolidacja i prywatyzacja banków, „Bank”, 1995, nr 11, s. 9.

[5] P. Tarnowski, Handel bankowy. Kto i dlaczego kupi Pekao S.A., „Polityka” 1999, nr 4.

[6] W. Gadomski, Bankowa racja stanu, „Gazeta Wyborcza” 6 listopada 1998 r.

Konsolidacja, prywatyzacja w sektorze bankowym

5/5 - (1 vote)

W końcu 1998 r. działały w Polsce 83 banki komercyjne i 1189 banków spółdzielczych. ,,Zdaniem specjalistów dla obsługi gospodarki takiej jak polska wystarczyłoby 6-7 dużych, nowoczesnych banków”. Przytoczone tu stanowisko Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej oznacza, że polski sektor bankowy wymaga konsolidacji w obliczu braku perspektyw samodzielnego bytu małych banków w konfrontacji z dużymi bankami krajowymi i jeszcze większymi bankami zagranicznymi. Proces konsolidacji polskiego systemu bankowego następuje od 1993 r., od połowy lat dziewięćdziesiątych uległ pewnemu przyspieszeniu, lecz nadal jego tempo trudno uznać za dostateczne. Nie w pełni wykorzystaną okazję do większej konsolidacji stwarzał okres przezwyciężania kryzysu systemu bankowego. Przykładów dostarczają gospodarki krajów zachodnich, w których konsolidacja była metodą postępowania w przypadkach bankructwa i niewypłacalności prywatnych instytucji finansowych. Przejmowanie deficytowych banków przez inne banki nierzadko było wspierane środkami publicznymi, jednak banki przejmujące dostawały niewiele ponad długi upadłych instytucji. Polskie banki państwowe planowano dofinansować w wysokości umożliwiającej im osiągnięcie współczynnika wypłacalności na poziomie 8%, lecz jak się później okazało, w większości przypadków przekroczył on nawet 20%. Kwota dofinansowania ponad dwukrotnie przekroczyła szacowaną na 2 mld. zł wartość umorzonych wierzytelności. Poza jednym wyjątkiem żaden z dofinansowanych banków nie przejął wówczas przeżywających trudności banków prywatnych czy państwowo-prywatnych z mniejszościowym udziałem podmiotów państwowych. Zasadnicze znaczenie miał prymat prywatyzacji, potrzeba konsolidacji ujawniła się później. Z perspektywy czasu taka hierarchia celów wydaje się dyskusyjna, wobec czego obecnie zarówno prywatyzacji jak i konsolidacji nadaje się pierwszorzędne znaczenie, nie sformułowano jednak strategii rozwoju polskiej bankowości z uwzględnieniem tych potrzeb.

Prywatyzacja była celem polityki państwa od początku procesu transformacji. Jej realizacji służyć miała swoboda wejścia na rynek bankowy podmiotów prywatnych, co uprzednio przedstawiono, a także program przekształceń własnościowych sektora bankowego z 1991 r., w którym zakładano sukcesywną prywatyzację dziewięciu banków państwowych w latach 1993-1996 i w późniejszym okresie pozostałych banków będących własnością państwową. W pierwszej kolejności (w latach 1991-1992) sprywatyzowano dwa banki z kapitałem mieszanym (BIG S.A. i BRE S.A.) przez sprzedaż pakietów akcji posiadanych dotychczas przez podmioty państwowe. W 1993 r. sprywatyzowano dwa banki z dziewiątki (Wielkopolski Bank Kredytowy S.A. i Bank Śląski S.A.), przy czym udało się pozyskać zagranicznych inwestorów strategicznych, w późniejszym okresie kapitał zagraniczny przejął kontrolę nad tymi bankami. Kryzys sektora bankowego zahamował prywatyzację. Dopiero w 1995 r. sprywatyzowane zostały dwa banki z dziewiątki Bank Przemysłowo-Handlowy oraz Bank Gdański, ten ostatni został przejęty przez BIG S.A.. W 1997 r. na WGPW rozpoczęto notowanie akcji Banku Handlowego w Warszawie S.A. i Powszechnego Banku Kredytowego S.A.. Tym samym zostały sprywatyzowane Cuprum-Bank, znajdujący się pod kontrolą BH oraz Polski Bank Rozwoju i Górnośląski Bank Gospodarczy, nad którymi kontrolę kapitałową sprawował PBK. Sprywatyzowane też zostały będące własnością NBP Polski Bank Inwestycyjny i Prosper Bank w drodze sprzedaży ich akcji Kredyt Bankowi. W 1998 r. rozpoczęto prywatyzację Banku Polska Kasa Opieki S.A. Grupa Pekao S.A., jego akcje notowane są na WGPW. Sprywatyzowano też przez sprzedaż akcji Powszechnemu Bankowi Kredytowemu S.A. Pierwszy Komercyjny Bank S.A., znajdujący się pod kontrolą NBP. W rezultacie procesów prywatyzacyjnych w końcu 1998 r. w 13 bankach przewagę miał kapitał państwowy, w tym 6 było bezpośrednio własnością skarbu państwa, a ich udział w sumie aktywów wynosił odpowiednio 46 i 36,9%.

Wyrazem stanu sprywatyzowania polskiego systemu bankowego jest znaczenie banków na WGPW. W końcu 1998 r. na giełdzie notowane były akcje 16 banków, ich udział w kapitalizacji giełdy wynosił 32,1%. Ta licząca się obecność banków na WGPW wyznacza w pewnym zakresie granice dalszej prywatyzacji omawianego sektora z udziałem kapitału krajowego. W toczących się dyskusjach powszechnie uznaje się, że dalsza prywatyzacja jest konieczna, przedmiotem sporu pozostaje sposób jej realizacji, a zwłaszcza udział inwestorów zagranicznych, co będzie przedmiotem rozważań w dalszej części.

Jednak rosnąca z roku na rok liczba banków notowanych na WGPW jest z drugiej strony czynnikiem sprzyjającym konsolidacji, bowiem giełda stwarza możliwości pozyskania funduszy niezbędnych do fuzji z innym bankiem.

Jak uprzednio zaznaczono, obecnie konsolidacja nie jest traktowana jako alternatywa prywatyzacji. Prywatyzacja ma na celu stworzyć bankom możliwość aktywnego zarządzania własnym kapitałem przez otwarcie na rynek kapitałowy, zaś konsolidacja jest środkiem służącym osiąganiu konkurencyjnej pozycji rynkowej. Jeden i drugi kierunek przekształceń ma równorzędną i wzajemnie uzupełniającą się rolę w transformacji polskiego systemu bankowego do otwartej gospodarki rynkowej. Jak wspomniano, konsolidacja w rozwiniętych gospodarkach jest wykorzystywana do ratowania niewypłacalnych banków przez inne instytucje bankowe. Jednak najbardziej charakterystyczna tendencja współczesnej gospodarki to ciągły proces konsolidacji w obliczu nieustannego zagrożenia potencjalnym przejęciem. W Polsce dodatkowo potrzeba konsolidacji jest uzasadniona niskim stopniem kapitalizacji, nieadekwatnym do potrzeb finansowania polskiej gospodarki i konkurencji banków zagranicznych oraz brakiem instytucji bankowych o charakterze ogólnopolskim z dostatecznie rozwiniętą siecią. Stąd wniosek o potrzebie koncentracji jako alternatywie dla niedostatecznego wyposażenia kapitałowego. Te argumenty przesądziły o administracyjnym utworzeniu w 1996 r. Grupy Pekao S.A., w skład której weszły Bank Polska Kasa S.A. oraz 3 banki z dziewiątki: Bank Depozytowo-Kredytowy S.A., Pomorski Bank Kredytowy S.A. oraz Powszechny Bank Kredytowy S.A..

Proces konsolidacji w polskim systemie bankowym rozpoczął się znacznie wcześniej, w 1993 r. BIG S.A. przy wsparciu NBP przejął bankrutujący Łódzki Bank Rozwoju, Kredyt Bank S.A. – Bank Ziemski, Bank Zachodni S.A. z Wrocławia – Warszawski Bank Zachodni. W kolejnych latach procesy konsolidacyjne nasilały się. Do liderów konsolidacji zaliczyć należy Kredyt Bank PBI S.A., który przejął wspomniany Bank Ziemski, Bank Regionalny w Rybniku, PBH Gecobank, Bank Depozytowo-Powierniczy Glob oraz nabył od NBP Polski Bank Inwestycyjny i Prosper Bank. Spektakularny przykład konsolidacji dla poprawy pozycji konkurencyjnej przez ekspansję geograficzną to BIG, który oprócz wspomnianego Łódzkiego Banku Rozwoju w 1995 r. przejął dwukrotnie większy Bank Gdański S.A. Aktywnością w procesach konsolidacyjnych odznaczały się także Powszechny Bank Kredytowy S.A. (przejął Górnośląski Bank Gospodarczy, nabył postawiony w stan likwidacji Bank Morski oraz sanowany przez NBP Pierwszy Komercyjny Bank S.A.) oraz jedyny nie sprywatyzowany z dziewiątki Bank Zachodni S.A. (przejął oprócz wspomnianego Warszawskiego Banku Zachodniego Głogowski Bank Gospodarczy, Rolbank, oraz na mocy wzajemnego porozumienia Bank Rozwoju Rzemiosła, Handlu i Przemysłu) .

Rezultatem procesów konsolidacyjnych jest zmniejszanie się liczby banków – w końcu stycznia 1999 r. funkcjonowało 79 banków komercyjnych (w styczniu nastąpiła fuzja banków w ramach Grupy Pekao S.A. oraz ogłoszono upadłość SAVIM Banku) wobec 95 w 1992 r., a dodać trzeba, że w latach 1993-1998 licencję otrzymało 20 banków. Widoczna jest coraz większa koncentracja w sektorze bankowym – w ciągu 1998 r. liczba banków o aktywach netto powyżej 10 mld. zł zwiększyła się z 6 do 11, a ich udział w sumie aktywów banków komercyjnych stanowił na koniec grudnia 68,7%, zaś liczba małych banków, o aktywach niższych niż 1 mld. zł zmniejszyła się z 52 do 42 (47% aktywów banków komercyjnych).

Dalsza konsolidacja polskiego sektora bankowego jest konieczna w celu zdobycia pozycji na konkurencyjnym rynku, a także nieunikniona wobec włączenia się gospodarki polskiej w nurt gospodarki światowej. Przyśpieszeniu konsolidacji powinna służyć polityka państwa polegająca na tworzeniu warunków, w których banki byłyby zainteresowane łączeniem swojej działalności na różnych płaszczyznach. W szczególności chodziłoby tutaj o przyjazne konsolidacji rozwiązania podatkowe, politykę pieniężną, politykę dywidendy, preferencje dla wdrażania nowych technologii.

Pewne nadzieje na przyśpieszenie prywatyzacji, a także konsolidacji w systemie bankowym można wiązać z reformą systemu emerytalnego. Wejście na rynek finansowy powszechnych towarzystw emerytalnych jako poważnych inwestorów instytucjonalnych powinno ożywić popyt na WGPW, a tym samym stworzyć korzystne warunki emisji papierów wartościowych przez banki już notowane na giełdzie, co umożliwi im przejmowanie innych banków, a także otworzy możliwość wprowadzenia nowych banków na parkiet.